Bobbi Brown Metallic Long-Wear Cream Shadow

    Wśród kosmetyków Bobbi Brown można znaleźć zarówno kosmetyki, oraz pędzle okrzyknięte mianem MUST-HAVE, ale są też produkty, które są dziadowskimi bublami. Nie wypowiem się, co do podkładów i róży, bo do tej pory nic z tych rzeczy tej marki nie miałam, ale z rzeczy które mam, czyli kremowy cień do powiek, shimmer bricks w odcieniu nectar, dwa pędzle, to chętnie się wypowiem  – to te dwie ostatnie wymieione rzeczy sprawują mi się świetnie, za to metaliczny kremowy cień do powiek to nędzny produkt, który dziś będę Wam opisywać.

    Zacznijmy od jego cudownego koloru, który tak pięknie może wyglądać na przegubie dłoni – właśnie tak z reguły oglądamy cienie w perfumerii, wsadzamy paluch do słoiczka z cieniem i sprawdzamy kolorek, który w blasku jarzeniówek iskrzy nam pełnią koloru i drobinek. I na tym koniec rewelacji.


     

    Aplikacja tego cienia to najgorsza zmora, nie ma sposobu, żeby cień równomiernie się nałożył,
    bez względu na to, czy nałożymy go pędzlem do cieni kremowych, czy samym palcem.

    Poniżej zdjęcie, na którym cień został nałożony pędzlem:

    Jak widać, magia tego koloru w porównaniu do tego, co mieliśmy na dłoni gdzieś zniknęła.

    Aplikacja palcem to już kolejny absurd. Słoiczek jest niewygodny, a oprócz cienia na palcu,
    mamy już brud pod paznokciami od tego cienia.

    No i zobaczmy jak wygląda efekt po roztarciu palcem:

    Chyba nie tego oczekiwałyśmy, prawda?

    Co zrobić w takiej sytuacji? Z pomocą przyszedł inny porządny cień z marki Shiseido – Shimmering Cream Eye Color BK 912, z nim można wyczarować spektakularny makijaż oka, mieszając go dowolnie z każdym możliwym cieniem. I z czegoś takiego, co można zobaczyć na zdjęciu powyżej, udało mi się pomalować oczy tak, jak widzicie na zdjęciu poniżej, jest różnica?

    A poniżej reszta kosmetyków jakich użyłam do tego makijażu:

    Ponadto cień potrafi się osypywać, jeśli będziecie miały okazję umówić się na stoisku BB na makijaż z zastosowaniem tych cieni, zwróćcie uwagę na konsultantkę, która po aplikacji tych cieni, co chwilę sięga po korektor, żeby zakamuflować problem osypywania. Nałożenie tego cienia zajmuje jej kilka minut, pierwsza aplikacja nic nie daje, potrzeba kilku warstw, żeby kolor nabrał intensywności.
    Czy cień długo trwa na powiece? NIE! Po trzech godzinach gorzej być nie może, chyba wiecie co mam na myśli…

    http://www.youtube.com/watch?v=7X-nlgssXzw