Dolce & Gabbana Blush #Tan

     

    Dawno dawno temu myślałam sobie, że brakuje mi w perfumeriach dwóch marek kosmetycznych – Burberry i Dolce & Gabbana. Pierwszą z nich już mamy – super. Bardzo się cieszę z tego faktu, ale czuję niedosyt. Wciąż pozostaje czekać, aż ktoś genialny pomyśli o D&G. Jednak dla chcącego nic trudnego i jak się bardzo czegoś chce, to można i po gwiazdkę z nieba sięgnąć. Poszukiwanie tego różu zajęło mi dwa lata. W końcu nadszedł taki dzień, kiedy mogłam go sobie zamówić z internetowej perfumerii i dotarł cało i szczęśliwie. Zakup był oczywiście w ciemno, ale intuicja mocno mi sugerowała, że będę z tego produktu zadowolona i ten odcień do konturowania będzie idealny.

     

    A na punkcie podkreślania policzków to mam mocno zaawansowanego świra. Mam też własną technikę, która znacznie różni się od tej, która jest najczęściej prezentowana w instruktażach. Dobrze dobrany pędzel, odpowiedni kolorek i mamy gotowy zestaw do wyrzeźbienia policzków. Jakim odcieniem? Oprócz idealnego #Earthy od Burberry istnieje jeszcze jeden fenomenalny kolorek – Tan, który znalazłam wśród róży Dolce & Gabbana. Odcień potęga!

    Blush #Tan

    Róż jest niesamowicie napigmentowany. Na poniższych zdjęciach, gdzie mam bardzo jasną karnację, po zaaplikowaniu różu muszę poprawić granice jasnym pudrem, wtedy sięgam po Diorskin Nude Air #020 i rozcieram znaczącą różnicę w odcieniach skóry, aby przejście było w miarę łagodne. Jednak latem ani jesienią nie muszę tego robić. #Tan służy mi również jako bronzer. Technikę jaką wtedy stosuję, to zakreślanie ruchem pędzla tzw. „trójek” zaczynając od czoła kończąc na linii żuchwy. Poniżej możesz zobaczyć same podkreślenie policzków tym różem. Pędzelek, którym się posługiwałam jest z marki Shiseido. Ideał. Świetne się nim rozciera granice. Ok, tym dołączonym też można świetnie wykombinować makijaż, więc dramatu nie ma. W opakowaniu jest też lustereczko w sam raz do… nie nie, nie do poprawek. Tego różu nie trzeba poprawiać w ciągu dnia, ani też w momencie, gdy pełni rolę bronzera. To lusterko jest po, byś mogła przejrzeć swoje usta i poprawić je ewentualnie pomadką.

     

    Gramatura to tylko 5 gram. Mam go już prawie rok i wciąż jestem nim oczarowana. Jego wydajność mnie zaskakuje. Jedynym jego konkurentem jest ten z Burberry. Który mnie bardziej fascynuje? Ależ to trudne pytanie, a byłam niedawno pewna, że znam odpowiedź. Wskazać minus produktu? To dostępność. Cena ok 165 zł.