To co tygryski lubią najbardziej, czyli… zakupy w perfumerii SEPHORA :)

     

    Podejrzewam, że niejedna z nas doświadczyła kiedyś sytuacji, gdy to z zamiarem wpadnięcia do sklepu po jedną rzecz wyszła z torbą zakupów, która prawdopodobnie warzy kilka dobrych kilo. A bo to się kończy, to się skończyło, to się przyda, albo kupię od razu, żeby dwa razy nie latać. Znamy to, prawda? No cóż, podobnie może się przydarzyć w samej perfumerii. Do Sephory wpadłam tylko po ulubiony olejek do demakijażu. A z czym wyszłam?

     

     

    Kosmetyczne łupy

    • W perfumerii co jakiś czas pojawia się nowy podkład do twarzy, na tamtą chwilę byłam zainteresowana dwoma. Ostateczny wybór padł na nowy Touch Eclat All in one glow foundation. Spodobała mi się w nim lekka, ale bardzo dobrze nawilżająca konsystencja oraz to, jak ładnie w skórę się wtapia. Odcień również udało mi się wybrać idealnie pod karnację. Polecam Wam testy.

     

    • W mojej kosmetyczce dominuje mnóstwo różnych bronzerów, zwłaszcza tych z marki Guerlain. Myślałam, że kolejny nabytek może być mi zbędny, ale oglądając odcień 00 na policzku zdecydowałam się na świetlisty puder Terracotta Light dosłownie w sekundę. 

     

    • Powinnam była przestrzec przed najnowszymi szminkami Guerlain – Rouge G de Guerlain. Dlaczego? Kupisz pierwszą i już myślisz o kolejnej i tak dalej. Myślałam, że jedna mi wystarczy, ale te opakowania są tak intrygujące, że zachciało mi się utworzyć kolekcję i dokupić jeszcze dwa i jedną szminkę. Niedługo pokażę z bliska wszytko, co z tej serii mam.

     

    • Kto widział najnowszą paletkę cieni Huda Beauty – Rose Gold Remastered? Ta nowa wreszcie ma pewien element, którego mi brakowało w poprzedniej, mianowicie czarny cień, którym można pięknie podkreślić linię wodną oka, a nawet wykonać nim kreskę nad linią rzęs. Dla mnie bomba! Oprócz paletki cieni, dobrałam złocisty błyszczyk w ramach alternatywy, gdy zrezygnuje z mocno podkreślonych oczu na rzecz kreski i tuszu do rzęs w towarzystwie ulubionego bronzera. 

     

     

    • Tuż przy kasie, konsultantka pokazała mi nowe chusteczki do demakijażu Sephory – Papaja oraz Arbuz. Przepięknie pachną i do tego świetnie radzą sobie ze zmyciem ciężkiego makijażu. 25 sztuk za 30 zł. Na wyjazd, na urlop, do torebki – element wręcz obowiązkowy.

     

    • Na stronie sephora.pl udało mi się upolować świetny zestaw pędzli w podróżnym formacie, czyli z krótszą, ale o wiele bardziej wygodniejszą rączką. Jakość pędzli Make up or ever jak zwykle na najwyższym poziomie. Ile wydałam? 129,99 zł za 4 częściowy super dobrze skomponowany zestaw. Poniżej wstawiłam dla porównania różnicę pędzla pełnowymiarowego oraz tego w mniejszym formacie.

     

     

    • Poniżej na zdjęciu Wasze bystre oko na pewno dopatrzyło jeszcze coś z marki Burberry – to opakowanie po korektorze pod oczy, Cashmere Concealer. Czwarte już z kolei. Jak dla mnie nie ma sobie równych jeśli chodzi o nawilżenie i bardzo dobre krycie. Pojemność 2,5 ml starcza mi na 5 miesięcy. Wow, prawda?

     

    • A poniżej na zdęciu powód, dla którego miałam wejść tylko po jedną rzecz – olejek do demakijażu Sephory. Ile lat już jak go używam? 6, a może już 8? Cena dobra, a jakość jeszcze lepsza. Jedno opakowanie wystarcza mi na 3 miesiące codziennego stosowania. I nie mgli oczu!

     


    Teraz Wasza kolej – co ostatnio udało Wam się upolować w perfumerii? Czy na wyprzedaży coś skupiło Waszą uwagę? Czy może bardziej czekacie na jesienne nowości?