Co nowego kupiłam w perfumerii SEPHORA?

     

     

    Jeszcze nie tak dawno moja córeczka zagadywała mnie w momencie jak tylko miałyśmy przejść obok perfumerii Sephora, dziś to Olcia sama proponuje: „Mamuś, wpadniemy do Sephory?” Wiecie jakie to fajne uczucie? Nareszcie nastały czasy, kiedy to nie nudzi się, dopytując kiedy idziemy do samochodu, tylko razem ze mną buszuje wśród tych wszystkich cudownych mazideł. Oczywiście każda z nas ma swój dział. Moją nastolatkę w szczególności zainteresowała pięlęgnacja koreańska – w szczególności maseczki w płachcie. I wcale mnie to nie dziwi. Wie, co dobre.

     

    Kiedy Ola wybierała dla siebie 5 różnych maseczek, ja w mega szybki tempie nadrabiałam zaległości, co nowego ostatnio się pojawiło w perfumerii. Dwie nowości nie mogły ulec mojej uwadze. Co to było? Oczywiście paletka. Ale tym razem nie o cieniach myślałam. Mój poprzedni nabytek z Huda Beauty cieszy się ogromnym uznaniem i póki co nie planuję kolejnych zdobyczy. Mój wzrok przyciągnęła paleta marki BECCA. Spośród dwóch gam kolorystycznych, ta ciemniejsza wydała mi się o wiele ciekawsza i bardziej dopasowana do mojej karnacji. 

     

     

    BECCA

    Be A Light Face Palette to paleta pudru rozświetlającego, pudru tuszującego, różu do policzków i pudru konturującego. Ma bardzo fajną cenę, bo za całość zapłaciłam około 157 zł. Puder tuszujący to prawdziwy rarytas, nie można go znaleźć w stałej ofercie asortymentu BECCA. Pokładam jednak wielkie nadzieję, że z czasem to się zmieni, bo widzę w tym produkcie ogromne walory upiększające cerę w nienachalny sposób. Dosłownie wtapia się w skórę i ją przepięknie wygładza. Dołączony bronzer również ma piękny odcień. 

     

    Paletka bardzo zgrabnie wygląda. W środku standardowo znalazło się lustereczko. Nie ma jedynie pędzla i to być może jest jedyny minus tego produktu. A tak jakość, wykonanie, cena na mega plus. I co najważniejsze – to limitowana edycja.

     

     

     

     

    Sephora

    Z tyłu głowy miałam dwa produkty, bez których nie chciałam wyjść – to maseczki do ust marki Sephora. Akurat były na wyprzedaży i mogłam kupić od razu kilka z 50% rabatem, czyli po 4,90 zł za sztukę. Nie żebym zaraz narzekała na przesuszone usta, a skąd. Są w doskonałej kondycji, ale w razie awarii takie S.O.S. warto ją mieć. 

     

     

    Kto kojarzy chusteczki do demakijażu marki SEPHORA? Są też teraz w promocyjnej cenie za 19 zł i dlatego wrzuciłam do koszyka z zakupami te z Owocem Granatu i Yuzu. Uwielbiam je! Nie wiem, czy nie wrócę jeszcze po te z Zieloną Herbatą.

     

    Mojej uwadze nie mogły umknąć cudowne pomadki w płynie z serii SEPHORA COLLECTION – Cream Lip Stain o matowym i metalicznym wykończeniu. Wspaniały wybór! Ile ich jest to nie mam pojęcia. W minutę wybrałam 4 znakomite kolory: #03 Strawberry Kissed (mat), #109 Pink Lillipop (metal), #115 Fancy Peach, #58 Voluptuous Burgundy (metal). Wszystkie 4 mnie zachwycają. Mam wielką ochotę wrócić jeszcze po 3 kolejne kolorki, coś wpadające z soczystą czerwień i wiśnie. 

     

     

    Słabość do…

    Idąc już w kierunku kasy, mimochodem zapytałam, czy jeszcze jakieś opakowanie najnowszych meteorytków Guerlain się ostały – i były! One są po prostu cudowne! Ktoś jeszcze się na nie skusił?