Yves Saint Laurent – Kiss & Blush #9 Rose Epicurien

    Kiss & Blush to nie inaczej, jak produkt 2 w 1, połączenie pomadki i różu do policzków. Nie jest to na pewno patent roku 2014, bo taka technika malowania jednym produktem ust i policzków, była dobrze znana naszym mamom i babciom.

    Jednak jest w tym produkcie coś nowatorskiego, mianowicie sekret polega na formule tego kosmetyku. Jako matowa pomadka nie wysusza ust, a  jako róż nadaje bardzo dobry pigment na policzkach, choć przy aplikacji nie wygląda to obiecująco. Takie nic, a jednak coś.

    Odcień, który wybrała dla mnie konsultantka to 9 – Rose Epicurien. Do wyboru jest aż 10 kolorów.

    Trwałość na ustach jest znakomita. Krycie równomierne, gładkie – jednym słowem bardzo pożądany efekt.
    Podobnie w roli różu, kosmetyk sprawdza się wyśmienicie. Robiąc dwie małe krechy na polikach, rozcieram je zwykłym miękkim pędzlem do pudru mineralnego i kosmetyk nie robi żadnych problemów – ani nie ma trudności w roztarciu, nie tworzy plam, nie zastyga, a przyczepność na policzkach jest wręcz powalająca, pięknie nadaje efekt uwypuklonych policzków, jak to Aga nazywa – robi puffki.

    Kolejnym plus to pojemność, w środku jest aż 10 ml kosmetyku, więc używając dwu-funkcyjnie, nie ma obawy, że szybko się skończy. Standardowo błyszczyki mają po 5-7 ml.

    Cena nie należy do przychylnych, bo za niego musimy zapłacić 149 zł, ale od czego są rabaty 🙂

    Poniżej zdjęcie – PRZED nałożeniem produktu KISS & BLUSH #9

    i zaczniemy od ust 🙂

    Już lepiej, prawda ?

     a teraz poliki (ależ ja się bajeruje :)) – jest subtelnie i o taki efekt mi właśnie chodzi, nie lubię przekombinowanego efektu – czerwonych plam na policzkach 🙂


    I na koniec wygląda to tak 🙂


    Jak uważacie, to był dobry zakup?