Yonelle Maski nanodyskowe

 

Zawsze, ale to zawsze tak mam, że jak sięgam po jakiś kosmetyk chcę widzieć w ciągu 30 minut jego efekty działania. Nie cierpię czekać. Wybierając kosmetyki chcę widzieć efekt woow już, bo inaczej wydaje mi się, że on po prostu nie działa. Wyjątkiem może być odżywka do rzęs. W takim przypadku mogę grzecznie poczekać, ale jeśli chodzi o pielęgnację anti-aging oczekuję rezultatów tu i teraz.

 

Dla marki Yonelle to żadne wyzwanie. Używając serum, kremu do twarzy jak i pod oczy z linii Biofusion moje oczekiwania dotyczące natychmiastowego działania są wzorowo spełnione. Nie muszę czekać, aż krem nabierze mocy w ciągu 4 tygodni regularnego stosowania, tak samo jest w przypadku serum, tylko od razu widzę, jak spektakularny wpływ na moją cerę mają kosmetyki Yonelle. I to mi się bardzo podoba.

Maski nanodyskowe Yonelle

Po szczegóły dotyczące fenomenalnych masek Yonelle zapraszam na stronę marki. Tu na blogu przejdę od razu do konkretnego opisu każdej z nich.

Wspólnym mianownikiem maseczek nanodyskowych jest:

  • natychmiastowe działanie i zauważalny efekt,
  • piękny zapach,
  • brak tendencji do zapychania,
  • przyjemna aplikacja,
  • poprawa samopoczucia i relaksujące działanie,
  • brak utrudnień przy zmywaniu maseczki,
  • pojemność 35 ml,
  • czas na zużycie kosmetyku po otwarciu – 6 miesięcy.

 

Magic Compress

Sugerując się nazwą byłam pewna, że będzie to najdelikatniejsza w działaniu maseczka, a tu niespodzianka, bo jest najbardziej spektakularna w działaniu i najlepsza z całej trójki. Jest przede wszystkim Magic. Wystarczy jej niewiele nałożyć na twarz i delikatnie rozsmarować okrężnymi ruchami, co wpłynie relaksująco na mięśnie twarzy. Nie dokucza mi żadne szczypanie mimo, że w składzie znajduje się retinol. Jest bardzo delikatna, ale również mocna w działaniu. Od razu zauważam wpływ na strukturę rozszerzonych porów, cudownie wygładza skórę pod oczami, znikają linie mimiczne, a czoło wygląda jak po liftingu. Po zmyciu jej wg sugestii producenta, ten efekt jeszcze lepiej się utrzymuję i skóra twarzy tak świetnie wygląda, że aż szkoda mi nakładać na nią podkład. Gdyby nie problemy z widocznymi naczynkami na policzkach zrezygnowałabym z jakiegokolwiek kamuflażu. Cerę mam pięknie ożywioną, cudownie gładką, rozprostowaną i na dodatek oczyszczoną i matową, co jest pewnie zasługą glinki koloidalnej. Tu oznaczenie jedynką jest w pełni zasłużone – to maseczka numer 1.

 

Amazing Smooth

Kiedy pierwszy raz użyłam Amazing Smooth bacznie przyglądałam się moim rozszerzonym porom. Nazwa sugeruje, że maseczka będzie wygładzać, jednak to nie o strukturę twarzy chodzi. Od tego jest Magic Compress. Za to ta przynosi ukojenie cerze bardzo ściągniętej i przesuszonej. To dobry wybór na teraz, kiedy panuje  -10 C na zewnątrz i +21 C w domu. Z taką wariacką różnicą temperatur nawet moja mieszana cera nie daje sobie rady. I wtedy Amazing Smooth przynosi ukojenie i uspokojenie. Stan mojej cery wraca do dobrego stanu, ale też innych fenomenalnych efektów nie dostrzegam. Myślę, że mogłaby z Magic Compress zamienić się z nazwami. I jeszcze jedno – świetnie służy jako krem do rąk. Moje dłonie ją uwielbiają. Tu jest właśnie ten obiecany efekt Amazing Smooth. Tu widać jej moc.

 

Youthful Glow

To od niej zaczęłam. To słowo glow zwróciło moją uwagę i była moją pierwszą maseczką Yonelle, której użyłam. Wyglądem przypomina bazę pod makijaż. W środku znajdują się delikatne drobinki laktozy, które podczas nałożenia na twarz rozpuszczają się. Aplikacji towarzyszy subtelny i piękny zapach. Wydaje się być delikatna w działaniu, ale tak nie jest. Nie zostawiłabym jej na noc, bo jej moc złuszczania bardzo mnie zaskoczyła. Już po zmyciu zauważyłam, ile na mojej twarzy znajduje się martwego naskórka i jak bardzo maseczka pobudziła do odnowy moją skórę. Jednak nie zrobiła krzywdy jak peeling TCA. Jej działanie było delikatne, ale i konkretne. Wystarczyło jej 30 minut, by osiągnąć świetny rezultat: oczyszczona i delikatnie napięta skóra i przede wszystkim ożywiona cera. I o to mi chodziło.

 

Od której polecam zacząć? Oczywiście od Magic Compress, później śmiało wypróbuj Youthful Glow. Gdy Twoja cera zacznie wołać o pomoc, bo sezon grzewczy okropnie ją przesuszy przypomnij sobie o Amazing Smooth. Wszystkie maseczki są do kupienia na stronie marki Yonelle KLIK lub dostępne stacjonarnie jak i online w perfumerii Douglas KLIK.

 

SAMSUNG CSC

  • No 3 do mnie najbardziej przemawia 🙂

    • Trójeczka super jest. Poza tym jest też faworytem w blogosferze 🙂

  • miałam saszetkę maseczki nr 1, to prawda jest rewelacyjna, z przyjemnością sięgnę po inne 🙂

    • Niesamowicie się sprawdza Magic Compress. Pięknie udoskonala cerę 🙂

  • Chce! Uwielbiam maseczki wszelakie:)))

  • Ale się zgrałyśmy 🙂 Uwielbiam No 2 i No 3, tylko dlatego, że moja cera trochę szaleje i muszę bardzo dbać o jej nawilżanie w sezonie zimowym. No 1 zostawiam na cieplejsze miesiące.

    • Aguś, faktycznie 🙂 Myślałyśmy o tym samym w tym dniu 🙂
      A używałaś już dwójki do rąk?

      • Lubię ją do rąk, aczkolwiek szkoda jej marnować 😛
        Generalnie ta marka jest dla mnie miłym zaskoczeniem 🙂

        • Ale taki zastrzyk młodości dla rąk też jest czasem potrzebny 🙂
          Tak, marka jest odkryciem dla niejednej z nas:)

  • Mam ogrmną ochotę na nr 1 😀

  • Renata A.

    Mam 1 I 3☺póki co stosuję 3, ale narobiłaś mi ochoty na tą jedynkę, wiec chyba ja dzisiaj użyje ☺

    • Reniu, koniecznie spróbuj Magic Compress. Spodoba Ci się efekt, i to ja długo taki ładny, odnowiony stan cery się utrzymuje.

  • Super opisałaś te maski i wydaje mi się, że z Magic Compress i Youthful Glow byłabym najbardziej zadowolona: lifting i i złuszczanie, to coś czego mi trzeba;). Tak samo jak Ty, oczekuję od kosmetyków natychmiastowych efektów.

    • Dzięki Iwonko 🙂
      Bardzo dobrze wytypowałaś. Szczególnie Magic Compress wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Miło jest cieszyć się taką atłasową cerą. I fajne jest też to, że długo się utrzymuje taki efekt.

      • W takim razie na początek pomyślę o Magic Compress, bo już niedługo moje kosmetyki z pielęgnacji się skończą i będę musiała uzupełnić braki.

        Pozdrawiam gorąco:***

  • Ja mam maseczkę nr 3 pełnowymiarową wersję, ale właśnie jakoś nie zauważyłam super efektów na sobie, nie wiem…. Krem do twarzy tej marki sprawdza mi się bardzo dobrze, i jestem z niego naprawdę zadowolona. Ale do maseczki nie jestem przekonana na tyle, aby kupić ją ponownie, Może ta nr 1 byłaby lepsza dla mnie. Muszę kupić te jednorazowe pojemności i się przekonam.

    • Może miałaś innymi produktami złuszczony naskórek i stąd nie zauważyłaś różnicy? Ile razy jej już użyłaś?

      • Kończę niedługo moje opakowanie – zostało jej na jakieś 2 razy jeszcze… Fakt, że ja regularnie stosuję peeling do twarzy, pewnie dlatego;)

  • Uwielbiam maseczki <3 super opisane

  • Chyba w najbliższym czasie skuszę się na Magic Compress, bo tak ją zachwalasz, że to będzie strzał w 10.

    • Tak 🙂 Magic Compress jest naprawdę magiczna <3