Glamglow Flashmud Brightening Treatment

     

    Przez dłuższy czas Youth Mud Mask była moją faworytką w oczyszczaniu cery. Super Mud, choć znacznie silniejsza w działaniu oczyszczającym i zwężającym pory była zbyt mocna i musiałam znaleźć na nią sposób, by moja cera nie była po tej masce podrażniona. Patent znalazłam, ale o tym później. Od kiedy wypróbowałam pomarańczową – Flashmud w jednej chwili czarna przestała być faworytem.

     

    Czarna, biała i niebieska

    Cenię sobie Youth Mud Mask (czarną) i Super Mud (białą) za działanie oczyszczające z zaskórników, ale obie mogą  swoją siłą glinki podrażnić cerę i pozostawić ją zaczerwienioną, co oznacza, że skóra została pozbawiona płaszcza lipidowego. Szczególnie biała – SuperMud clearing Treatment ma takie predyspozycje. Niebieska z kolei to mistrzyni nawilżenia, ale z oczyszczeniem cery nie ma nic wspólnego. Za to ta – Flashmud Brightening to nie inaczej jak maska nadająca efekt jak po mikrodermabrazji. Istne cudo na rynku kosmetycznym i nie ma takiej drugiej podobnej, która by tak znakomicie zwalczała problem z krostkami na linii żuchwy.

     

    Z oczyszczaniem cery z krostek znacznie lepiej sobie radzi niż czarna, a nawet biała. Po białej miałam wrażenie, że cera nadal jest zanieczyszczona i pory skóry nie do końca są całkowicie oczyszczone z sebum. Biała z kolei jest tak agresywna w działaniu, że łatwo o podrażnienie. I wcale mnie to nie dziwi – posiada aż 6 kwasów AHA i BHA. Dlatego mam już swój patent na stosowanie maski białej – kładę ją tylko w strefie T. Z kolei czarnej  nie pozwalam na zaschnięcie na twarzy, tylko zostawiam na znacznie krótszy czas działania i co minutkę spryskuję maskę wodą termalną Avene. Mimo wszystko obie sobie cenię i lubię używać – zwłaszcza czarną.

     

    Glamglow Flashmud Brightening Treatment

     

    Składniki

    Na stronie Sephora.pl znalazłam skład, który pozwoliłam sobie skopiować:

    • WhiteEnergy – Zaawansowane, innowacyjne połączenie silnych, naturalnych składników uważnie dobranych, aby zwalczać niejednolite zabarwienie cery i pozostawiać bardziej promienny, lżejszy i jednolity koloryt.
    • Kwiat Dzikiej Róży Białej – Bulwa Białej Lilii – Kora Białej Brzozy – Kwiat Białego Jaśminu – Korzeń Białej Piwoni – Liść Białej Herbaty
    • Flashlucent – Połączenie naturalnych składników optymalizujących transparentność cery, wyselekcjonowanych tak, by pomóc dostarczać składniki, które zapewniają świetlistą, młodziej wyglądającą skórę.
    • Mikrosfery Białego Kwarcu – Kwas Mlekowy z Trzciny Cukrowej – Biały Rafinowany Pumeks Naturalny -Kwas Salicylowy z Wierzby – Suszona w Słońcu Biała Glinka
    • Reflectrum – Albedo to spektrum jasności powierzchni a kompleks GLAMGLOW Reflectrum łączy silne składniki rozświetlające wzmocnione ultra-delikatną, optyczną Fotoluminescencją Diamentową, aby podnieść poziom albedo skóry.

     

    Jak widać skład jest bardzo wyszukany. Nawet nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak kwas mlekowy z trzciny cukrowej. Z takimi składnikami taka maska ma wielkie pole do popisu. Wystarczy, że niewiele  jej nałożę na twarz, a nastepnie stosuję ją jak peeling, żeby wspomóc masażem działanie oczyszczające. To jest fajne w tej masce, że nie zastyga jak biała, czy czarna. Po nałożeniu można z powodzeniem gadać przez telefon, czy nawet wykonywać jogę twarzy. Kolejnym jej atutem jest zapach. Pachnie przepięknie słodkimi pomarańczami, ale tylko na samym początku nakładania. Nie szczypie, choć uważam z nakładaniem jej w okolicach moich naczynek, dlatego bardziej skupiam się na czole, brodzie i żuchwie. Tam ona działa fantastycznie. Właśnie to dzięki niej zmniejszają swoje rozmiary białe krostki, które od czasu do czasu dokuczają tą strefę. Z otwartymi zaskórnikami radzi sobie znacznie mniej, za to z tym zamkniętymi radzi sobie najlepiej czarna. Biała za to działa najlepiej na już dość poważne stany ropne, wtedy warto zastosować ją punktowo i zostawić na kilka godzin. Na drugi dzień rozmiar wykwitu ropnego znacznie zmniejsza swój obwód i szybciej się goi.

     

    Ważne

    Producent zaleca, by na początku stosowania używać maski trzy dni pod rząd, a dopiero później stosować ją 2-3 razy w tygodniu dla podtrzymania efektów.

     

    Wrażenia

    Nie wiem na ile posiadaczki cer suchych mogą być z niej zadowolone, bo taki typ cery sam dba o złuszczanie naskórka. Za to osoby z tłustą i mieszaną cerą muszą bardziej dbać o stałe oczyszczanie  z nadmiaru sebum. Maska Flashmud Brightening nie tylko pięknie oczyszcza pory, ale również świetnie radzi sobie na polu walki z krostkami. Nie potrzebuje 3 dni, aby rozprawić się z problemem. Pozostawia cerę dogłębnie oczyszczoną, ale zarazem miękką i gładką w dotyku. I czoło w jakim świetnym jest stanie – przez cały dzień nie ma śladu poziomych linii i wygląda jak po delikatnym ostrzykiwaniu toksyną botulinową. Po zmyciu jej z twarzy, jedynie na co mam ochotę, to spryskać twarz delikatnie wodą termalną i odpuścić sobie nakładanie makijażu.

     

    Ponieważ maska Glamglow Flushmud ma za zadanie rozjaśniać karnację i walczyć z przebarwieniami należy pamiętać o nakładaniu filtru przed wyjściem na powietrze. Dzięki temu nie będziemy spowalniać walki na tym gruncie.

     

    Jeśli królowa może być tylko jedna, to niewątpliwie ten tytuł przysługuje tej – pomarańczowej Glamglow Flashmud Brightening Treatment z ceną 229 zł za 50 ml. Gdybym miała ją porównać do innej maski, wskazałabym  Microdermabrasion Dr Brandta za 399 zł – efekt złuszczenia, wygładzenia i rozjaśnienia kolorytu jest niemal identyczny. Obie różnią się ceną i zapachem.