Blockbuster Holiday Set | Estee Lauder

     

    Zauroczył mnie od pierwszej chwili, w której go ujrzałam. Piękny, wielki zestaw kosmetyków Estee Lauder za stosunkowo niską cenę. Kupiłam go bardzo szybko, bo byłam pewna, że taki zestaw bardzo szybko się rozejdzie. Jednak tak się nie stało. Jest wciąż dostępny i nie tylko tam, gdzie go kupiłam – na stronie esteelauder.pl. Od 3 tygodni dostępny jest stacjonarnie, a od tygodnia również online w obu perfumeriach. 

     

    Co zawiera zestaw?

     

    • paletę 16 cieni Pure Color Envy Sculpting Eye Shadow i 3 róże Pure Color Envy Sculpting Blush,
    • błyszczyk Pure Color Envy Sculpting Gloss 5,8 ml w kolorze Reckless Bloom,
    • szminkę Pure Color Envy Sculpting Lipstick 3,5 g w kolorze Envious,
    • szminkę Pure Color Envy Sculpting Lipstick 3,5 g w kolorze Discreet,
    • tusz do rzęs Sumptuous Extreme Lash Multiplying Volume Mascara 8 ml,
    • serum Advanced Night Repair Synchronized Recovery Complex II 30 ml,
    • płyn do demakijażu do każdego typu skóry Gentle Eye Make Up Remover 100 ml,
    • miniaturę kremu New Revitalizing Supreme + Global Anti-Aging Cell Power Creme 7ml,
    • podróżny kuferek.

     

     

    Dlaczego kupiłam?

    Po prostu opłacało mi się. W zestawie mam serum ANR 30 ml, które kosztuje ok 309 zł/ 30 ml, błyszczyk Pure Colo Envy 119 zł, szminki po 139 zł, tusz do rzęs 149 zł, płyn do demakijażu po 105 zł co daje w sumie kwotę 960 zł nie licząc paletki, kuferka i miniatury kremu. Cały set kosztował mnie po rabacie 15% 407,15 zł. Moim zdaniem to najciekawszy zestaw prezentowy, jaki można uświadczyć w perfumeriach. Jednak do jednego produktu mam mieszane uczucia.

     

    Paletka cieni

     

    Blockbuster Holiday Set Estee Lauder

     

     

    Paletka 16 cieni ( każdy po 0,4 grama, a nie jak w opisie 4 g!) jest mała, dzięki temu poręczna i zajmuje mało miejsca. Doskonała na zabranie w podróż. W środku jest dość spore lusterko.  Z trudem się otwiera, trzeba paznokciem podważyć. Ciekawy design opakowania.

     

    Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, można je nakładać na sucho oraz mokro, aby uzyskać głębie koloru i bardziej metaliczny efekt. Przede wszystkim na pochwałę zasługuje dobór kolorów. Uważam, że takie zestawienie sprawdzi się pod każdy kolor oczu. To same bezpieczne odcienie, ale nie brakuje w nich monotonii. Panie, które nie mają sporego doświadczenia z makijażem będą zadowolone, bo te ciemne kolory nie są tam mocno nasycone pigmentem, by z trudem wyszedł ładny makijaż oczu. Tylko 1 cień ma predyspozycję do osypywania. Te jasne nie sprawiają problemu. Odkryciem jest dla mnie kolorek #06 Currant Desire – blady róż. Idealny pod łuk brwiowy do subtelnego rozświetlenia i nadania efektu uniesionej powieki. Cienie z tej paletki nie wymagają stosowania bazy. 

     

    W paletce znajduje się również rozświetlacz, róż i bronzer w limitowanych odcieniach. Każdy o wadze 2,6 grama. Rozświetlacz jest po prostu idealny. Nie osypuje się i jest bardzo subtelny, ale widoczny. Przepięknie odbija światło. To bardzo delikatny beż ze stonowaną poświatą.

     

    Róż Rosy Glow nadaje bardzo ładny i naturalnie wyglądający rumieniec w odcieniu przygaszonego, matowego koralowca. Kolor w paletce trochę zmyla, po nałożeniu na policzki nie jest tak żywy i jaskrawy. Bronzer – bajka. Świetny odcień brązu do konturowania, super w roli różu. Przypomina mi nieco Hoola marki Benefit.

     

    Do paletki dołączone zostały dwa aplikatory do nakładania. Moim zdaniem to jakieś nieporozumienie. Brzydkie i totalnie nie w stylu marki Estee Lauder. Nawet nie mają graweru, tylko na pędzelku napis China. Przypominają mi elementy z taniego zestawu do makijażu sprzed 20 lat, który kiedyś kupiła moja mama w pedecie. 

     

    Tusz do rzęs

    Cieszę się bardzo, że w zestawie znalazł się bardzo dobry tusz do rzęs. Do tej pory byłam bardzo zadowolona z Sumptuous Bold Volume. Teraz miałam okazję wypróbować inny i od razu przekonałam się do kolejnego tej marki. Tak, tusz do rzęs Sumptuous Extreme Lash Multiplying Volume Mascara jest bardzo dobry. Z wielką przyjemnością będę go używać.

     

    S

     

    Błyszczyk

    Kolor obłędny! Cudnie się mieni. Aplikator wręcz szyty na miarę, idealnie dopasowany do kształtu ust. Niestety trochę słaba trwałość. 

     

    Szminki

    Jedna jest w kolorze przepięknej, klasycznej czerwieni, druga nude, ale z domieszką ciepłego brązu. Są bardzo mocno nasycone kolorem, więc wolę je nakładać wklepując w usta. Bardzo nawilżają. Jestem nimi zachwycona. 

     

    Krem do twarzy

    Revitalizing Supreme + Global Anti-Aging Cell Power Creme – jest rewelacyjny. Nie spodziewałam się, że tak odżywcza pielęgnacja przeznaczoną pod kryteria suchej cery tak dobrze sprawdzi się na mojej mieszanej skórze. Świetna konsystencja. Jest genialny pod makijaż. Bardzo przyjemnie pachnie.

     

     

    Płyn do demakijażu

    Mam do niego mieszane uczucia. Niby dobry, ale jest w nim coś nie tak. Przypomina bardziej płyn micelarny niż dwufazowy. Dobrze zmywa makijaż, ale trochę mam po nim skórę lekko zaczerwienioną, zwłaszcza w zewnętrznych kącikach oczu, a przecież nigdy tam nie trę. Przykładam na moment i makijaż po 5 sekundach od przyłożenia zostaje już tylko na waciku. Jednak skóra pozostaje podrażniona, a potem lekko ściągnięta. Na szczęście nie piecze. Produkt zużyję, ale tylko w okolice czoła i brody. Na policzkach też nie najlepiej się spisuje. 

     

    Serum do twarzy

    Należę do grona kobiet, które bardzo lubią to serum. 

     

    Czy warto go kupić?

    Oczywiście. Choćby dla samej paletki i serum. Jedynie z czego nie jestem zadowolona to ten płyn do demakijażu. W jego miejsce mogły wskoczyć jakieś 2 miniatury, np. zapachu Modern Muse Le rouge Gloss, balsam oczyszczający Advanced Night Micro Cleansing Balm (genialny kosmetyk!), pożądny pędzel do cieni oraz znacznie większą miniaturę rewelacyjnego kremu Revitalizing Supreme + Global Anti-Aging Cell Power Creme.