Contouring & Strobing #Ready4selfie | Pupa Milano

     

    Istnieją dwie aktualne teorie: konturowanie jest już passe oraz konturowanie jest nadal trendy. Każda z pań ma opcję do wyboru, której się będzie trzymać, a i tak będzie miała swoją rację. Zamiast słowa konturowanie wolę używać terminu modelowanie. Tą jedną frazą określam 4 techniki, które obejmują 4 trendy w świecie wizażu: contouring, strobing, baking, i draping. Co jest czym?

     

     

    Zapewne dla większości fanek makijażu zasady są jasne, ale gwoli ścisłości szybko przypomnę:

    • contouring – modelowanie bronzerem (cieniem),
    • strobing – modelowanie rozświetlaczem (światłem),
    • draping – modelowanie różem (trend rozpoczęty w latach 70-tych)
    • baking – modelowanie jasnym pudrem.

     

     

    Mój sposób konturowania twarzy

    W przypadku modelowania bronzerem, nie stosuję się do wzorców, które panują na wszystkich blogach i filmach na You Tubie i Instagramie. Nie wyszczuplam sobie twarzy i nigdy nie zaczynam nakładać bronzera tuż przed uchem tworząc smugę jakiejś plamy idącej pod kątem 35 stopni w stronę kącika ust. Moja metoda konturowania polega na tym, że zaznaczam cień pod policzkiem i blenduję go delikatnie w górę policzka – nie w dół! Tak jak idzie naturalny cień. Policzek kończy się 4 cm przed uchem, więc dokładnie w tym miejscu zaczyna się moje konturowanie. Pisałam o tym i pokazywałam to już rok temu – wpis można podejrzeć tutaj.

     

    Po takim wymodelowaniu policzków, sięgam po jaśniejszy puder i kładę go tak, aby jeszcze bardziej zaznaczyć linię żuchwy i ją uwypuklić. Szalenie mi się podobają ludzie z szeroką żuchwą. Uważam, że to ogromny atut i szkoda go ukrywać pod warstwą ciemnego brązu.

     

     

    Paletka Contouring & Strobing

    Contouring & Strobing #Ready4selfie marki PUPA to paleta złożona z 4 pudrów: rozświetlacza, jasnego pudru, bronzera w ciepłym i zimnym odcieniu brązu. Na pierwszy rzut oka całość prezentuje się rewelacyjnie, ale czy zasługuje na miano bardzo dobrego kosmetyku? Czy jest w niej coś nie tak?

     

     

     

    Szukałam w niej wady, jednak niczego takiego nie znalazłam. Paleta jest idealnych rozmiarów – nie za mała, nie za duża. Wygodna, by ją zabrać w podróż, czy gdziekolwiek ze sobą. Nie sprawia problemów, przy nakładaniu któregokolwiek kompaktu na pędzel. Mój egzemplarz jest w odcieniu #002 Medium Skin. Najbardziej podoba mi się czwóreczka, czyli Dark Contour, który świetnie mi służy do modelowania policzka. Dwójką – Light Contour uwydatniam linię żuchwy. Służy mi jeszcze do mieszania jej z rozświetlaczem. Jest dość konkretny, a nie zawsze mam ochotę mocniej z nim zaszaleć.

     

    Trwałość? Na mojej mieszanej cerze, Highlighter i Dark Contour ma najmocniejszą, bo do wieczora są widoczne na twarzy. Light Contour przepięknie wygładza cerę, ale do najtrwalszych nie należy. Po 5 godzinach jego czas mija i potrzebne są poprawki. Podobnie wygląda sprawa z ciepłym odcieniem brązu.

     

     

    Dlaczego jest godna polecenia?

    Przemawia za tym kilka czynników: pojemność (17,5 g), odcienie, cena i ze względu na ten zimny brąz w paletce. Jest bardzo prosty w obsłudze i przyjemnie się nim modeluje. Nawet w momencie, gdy zauważyłam, że w jednym miejscu jest za ciemno pod policzkiem, szybko mogę to poprawić jaśniejszym odcieniem pudru, który mam w palecie. Zachwycający jest również rozświetlacz. Można stworzyć nim bardzo subtelny efekt lub mega mocny glitter na szczycie kości policzkowych. 

     

     

    Jeśli któraś z pań planuje w najbliższym czasie zakupić puder do modelowania i biorze pod uwagę puder rozświetlająco-modelujący Marc’a Jacobsa za 195 zł, Smashbox Contour Kit za 189 zł lub Yves Saint Laurent Couture Contouring Palette za 279 zł, to podpowiadam, by wziąć pod uwagę paletkę PUPA, która jest do kupienia między innymi w perfumerii Douglas za 105 zł.

     

     

    • Dla mnie odpowiednia byłabym jedynka, zresztą nieważne bo ten rozświetlacz to cudo!

    • świetna paleta, bosko wygląda i faktycznie zimny brąz 🙂