Flowerbomb Bloom | Victor & Rolf

     

     

    Od premiery pierwszego zapachu Flowerbomb duetu – Victor’a i Rolf’a minęło aż 12 dobrych lat. Chyba nikt na początku nie spodziewał się, że zdobędą tak ogromną popularność i jednocześnie tego, że staną się wyznacznikiem kierunku w kwestii idealnie skrojonego, kobiecego zapachu.

     

    W bardzo krótkim odstępie czasu, zapach Flowerbomb stał się ikoną do nagminnego kopiowania. Prawie każda marka perfum chciała mieć w swoim dorobku flakon, który zmierzy się z sukcesem najbardziej rozpoznawalnego zapachu jakim jest Flowerbomb.

     

    Zapewne, niejedna z nas miała na ustach porównanie którejkolwiek, ostatniej nowości ze słynnymi perfumami V&R. Ja również mam bardzo długą listę flakonów, które uderzająco pachną do słodkich Flowerbomb. Jednak najpiękniejsze podobieństwo może przypisać sobie tylko jedna marka. Zgadnąć nie będzie trudno. To ci sami twórcy. W tym roku zaprezentowali kombinację swojego najlepszego zapachu z największym trendem, jaki ostatnio panuje w świecie perfumeryjnym – intensywnym wybuchem kwiatów i aromatycznych owoców.

     

     

    Czym różni się Flowerbomb edp od Flowerbomb Bloom?

    Tym razem, za ułożenie kompozycji wzięła się tylko Domitille Bertier, jedna z czterech współtwórców klasycznych Flowerbomb. To ona również stoi za najlepszymi flankierami tego zapachu – ma na swoim koncie m.in. Flowerbomb Eau de Toilette, Flowerbomb Extreme, Flowerbomb Black Sparkle oraz wakacyjne edycje Jimmy Choo Exotic. 

     

    Domitille Bertier postanowiła nieco namieszać w nutach Flowerbomb Bloom zmieniając je ze słodkiego orientu, w którym panuje głównie paczula z tygrysią orchideą na perfumy cytrusowo-drzewne z mocno nasyconym różanym akordem. Jedynie wspólnym mianownikiem obu kompozycji pozostała róża, frezja i jaśmin. To dość odczuwalna różnica, aczkolwiek daleko od klimatu Flowerbomb na szczęście nie uciekliśmy. 

     

     

    Victor & Rolf

     

    Jak pachnie Flowerbomb Bloom?

    Jest o wiele mniej słodyczy i karmelu w kompozycji. Mocniej pachną w niej kwiaty, które znajdują się w samym sercu piramidy zapachowej. Trudno wskazać, który to kwiat mocniej daje o sobie znać, czy jest to róża, czy jednak frezja. Aczkolwiek odczucie mam jedno  – to bardziej wytrawna, nieco stonowana wersja z delikatnym, męskim pierwiastkiem, którego tak samo można się doszukać w Chanel Chance EDT. Bliżej mi do porównania jej z wodą toaletową Flowerbomb, która o wiele ciekawiej układa mi się na skórze i bardziej zwraca na siebie uwagę. 

     

    Teraz po bliższym poznaniu, Flowerbomb Bloom staje się moim numerem jeden jeśli chodzi o zapachy marki Victor & Rolf. Gdzieś podświadomie czekałam na takę wersję i nie pomyliłam się. Tak jak było w przypadku Flowerbomb, tak i Flowerbomb Bloom mogą na nowo wyznaczać kanony idealnych perfum dla świata zapachów. 

     

     

    Victor & Rolf FLOWERBOMB BLOOM 50 ML

     

     

    Nuty głowy: granat i mandarynka, 

    Nuty serca: róża, jaśmin, frezja i górskie powietrze, 

    Baza: nuty drzewne.

     

     

    Perfumy dostępne w sieci perfumerii Sephora oraz na Sephora.pl

    • Ada Szczepańska

      Mam standardową wersję flowebomb i powiem Ci, że jeszcze rok temu mdliło mnie od niego, zwłaszcza od rana i psikałam się nim tylko na jakieś wieczorne wyjście. Jednak w tym roku coś mi się odmieniło i zapach już mi nie przeszkadza – uwielbiam go wręcz! I też za trwałość:)

    • Wydaje mi się, że mógłby mi się spodobać ten zapach:). Jak już wpadnie w moje ręce, dam znać o swoich wrażeniach:).
      Znam podstawową wersję Flowerbomb, jak również Flowerbomb edt. Obie nosiłam, gdy był mróz i układały się na mnie naprawdę ciekawie, choć gdybym miała wybierać, to zdecydowałabym się na lżejszą z cytrusami, bo podobało mi się to, w jaki sposób przełamały tę ciężką, aczkolwiek elegancką słodycz:).

    • Też wszystko wskazuje na to, że mógłby mi się podobać ten zapach. Koniecznie muszę powąchać 🙂

    • Serio górskie powietrze? Ło matko już mi się nie podoba ;D

      • Dla mnie jest ono niewyczuwalne, aczkolwiek na węch nie narzekam 🙂

        p.s.
        A co Ty tylko ostatnie zdanie przeczytałaś…? 😛

    • Wyczyny Katarzyny

      Może wstyd się przyznać, ale ja nie znam tych perfum (tej wersji wcześniejszej również nie znam). Będę musiała nadrobić zaległości przy najbliższej okazji 🙂