Beauty Box Lip Velvet | Burberry

     

     

    Moja fascynacja szminkami Burberry rozpoczęła swój bieg kilka miesięcy temu, gdy odkryłam cudownie satynowe pomadki w płynie o przedłużonej trwałości. Z racji tego, że asortyment marki mieści się stacjonarnie tylko w jednym punkcie, mianowicie w warszawskiej Arkadii, moja lista zakupowa długo wisiała niespełniona. W momencie, gdy ujrzałam na stronie perfumerii Sephora zestaw mini pomadek Lip Velvet w doskonałej jak dla mnie kombinacji kolorystycznej, kliknęłam momentalnie i z wielką radością. 

     

     

    Czym urzekają owe szminki Burberry? Otóż Liquid Lip Velvet to satynowe pomadki dające matowe wykończenie, aczkolwiek nie wysuszają skóry ust. Trwałość jest uzależniona od stopnia nasycenia i jego koloru, czyli te jasna jak np. Fawn Rose trzyma się znacznie krócej w porównaniu do intensywnej czerwieni Regiment Red lub Brillant Violet. Aplikacja to sama przyjemność, pomadki nie mają tendencji wychodzenia poza kontur ust, nie zastygają, za to nadają efekt miękkości i lekkości.

     

    Beauty Box Lip Velvet | Burberry

     

    Beauty Box Lip Velvet

    • Fawn Rose – blady róż,
    • Magenta – neonowa, różowa fuksja,
    • Regiment Red – rudawa czerwień z odrobiną pomarańczy,
    • Oxblood – czerwień wymieszana z bordo.

     

    Mam też w swojej kosmetyczce dwie pełnowymiarowe szminki. To odcienie Peach #25 oraz Bright Crimson #29. Ten ostatni również pokażę jak prezentuje się ma ustach. Z kolei ten jasny, odcień Peach zaprezentuję przy najbliższej okazji.

     

     

    Burberry Lip Velvet

    Fawn Rose to blady, bardzo jasny róż w chłodnym odcieniu świetnie sprawdza się przy delikatnie pomalowanych oczach jak i przy mocno podkreślonych na wzór smoky eye. Dla mnie doskonały na co dzień. Dwie warstwy ładnie kryją usta kolorem. Optycznie ich nie powiększają. I choć kolorek jest fantastyczny to ma jedną wadę – jako jedyny dość szybko znika z ust. 

     

    Burberry Lip Velvet

     

    Magenta

    Magenta przepięknie ożywia twarz i śmiało można ją zestawić z brązowo-miedzianym makijażem oczu. Trwałość fenomenalna. Optycznie powiększa usta. 

     

    Regiment Red

    Regiment Red to rudawa czerwień z odrobiną pomarańczy. Po raz kolejny przekonałam się, że ciepłe odcienie szminek najbardziej pasują do mojego typu urody. Jedna warstwa fantastycznie kryje usta kolorem, a o poprawkach można zapomnieć na kilka godzin. 

     

     

     

    Bright Crimson

    Uwielbiam! W zestawie jej nie było, to był odcień, zaraz obok Peach, który miałam od dawna na liście zakupowej. Z pewnością latem będzie gościł na moich ustach prawie każdego dnia. Pasuje mi do każdego makijażu oczu. Warunek musi być jednak jeden – karnacja musi być lekko ciepła i delikatnie opalona, aby wszystko ładnie współgrało. Bright Crimson optycznie powiększa usta, kryje je kolorem już przy jednej warstwie, Oczywiście nie zastyga. Poezja!

     

    Oxblood

    Kolor, który jest dowodem na to, że do ciemnych szminek można z łatwością się przekonać. Oxblood to majestatyczne bordo z czerwienią, w którym nie zabrakło odrobiny brązu. Idealny odcień dla tych z pań, które chciałabym przekonać się do tego typu kolorów, ale wciąż trudno im znaleźć właściwy kolorek . Z pewnością będzie pasował jasnej jak i ciepłej karnacji. 

     

     

    Do kupienia na sephora.pl w cenie 137 zł/ 6 ml za pełnowymiarowe opakowanie. Do wyboru 14 odcieni <3

    Tagi: