6 Kosmetyków do włosów, które mi się nie sprawdziły

     

     

    Był taki czas, kiedy to dość mocno eksperymentowałam z włosami. Kupowałam naprawdę sporą  ilość kosmetyków do włosów wierząc opisom produktu oraz zapewnieniom producenta. Kierowałam się zasadą, by wybierać tylko profesjonalne i w miarę profesjonalne kosmetyki, które najczęściej można zobaczyć w renomowanych salonach fryzjerskich. Zaczęłam wszystko porządnie testować i uważnie obserwować, czy faktycznie dany produkt jest super i będę mogła go z powodzeniem polecić.

     

    I w ciągu tego czasu znalazłam naprawdę genialne kosmetyki, które mogę z całym przekonaniem rekomendować tutaj Wam na blogu, tak też znalazła się lista 6 produktów do pielęgnacji oraz stylizacji, które okazały się totalną klapą i rozczarowaniem. Poznajcie te produkty!

     

     

    I dla przypomnienia – mój typ włosów: farbowane, cienkie, przesuszone na końcach.

     

    Włosy farbowane, cienkie, suche na końcach.

     

     

    Pielęgnacja włosów

    • CHI Magniefed Volume – szampon zwiększający objętość włosów ok. 45 zł

    Gdybym miała porównać ten szampon do szamponu z Rossmana, np. Herbal Essences, to ten drugi bije na głowę po stokroć, jeśli chodzi o zamierzony efekt. CHI jedynie co potrafi to wysuszyć już suche włosy oraz pozbawić ich jakiegokolwiek blasku. Jedyne, co jest w nim ok to zapach, bardzo przyjemnie pachnie. Poza tym nie robi z włosami nic – ani objętości, ani pogrubienia, ani łatwości przy modelowaniu i podnoszeniu u nasady. 

     

     

    • Wella Professional fusion Amino Refiller – kuracja aminokwasowa

    Po wielkim odkryciu super kuracji do włosów marki Wella Professional – Wella Sp Liquid Hair zaczęłam bardziej przyglądać się produktom z formułą rekonstruującą. Byłam pewna, że jak dobrze poszukam, to takich produktów znajdę znacznie więcej. Być może będą nawet tańsze. Nic bardziej mylnego!

     

    Stosując Fusion Amino Refiller (wypełniacz z aminokwasami) nie zauważyłam żadnej, pozytywnej zmiany na włosach. Za to wyglądały na bardziej cienkie i pozbawione życia. Nawet stosując mniejszą ilość kosmetyku na włosy nie widziałam minimalnej poprawy ani jakiejkolwiek korzyści. 

     

    Owszem, konsystencja jest lekka, ale kompletnie nie zauważyłam, aby rzekome składniki odżywcze, czyli dobroczynne aminokwasy miały oczekiwany wpływ na moje włosy. Jakie miało być jego główne zadanie? Specjalna formuła wypełniona aminokwasami ma odnawiać strukturę włosa na poziomie macro i micro (cokolwiek to oznacza!). Dostarcza pasmom dwa rodzaje aminokwasów, wnikając w głąb kory i wypełniając włos. Ma działać antyoksydacyjnie i przede wszystkim błyskawicznie odżywić włosy.

     

    I niestety, o takich efektach można pomarzyć jeśli chodzi o oczekiwania wobec tego produktu. Takie cuda za to spełnia Liquid Hair – molekularne odżywienie włosów tej samej marki, o którym już niejednokrotnie pisałam na blogu.

     

     

    • Matrix BIOLAGE Hydra Source – mgiełka nawilżająca do włosów 39 zł

    Cenię sobie ogromnie markę MATRIX i uważam, że ma bardzo dużo świetnych kosmetyków w swojej ofercie, ale pierwszy raz trafiłam na słaby produkt. Najpierw miałam z nim styczność u swojego fryzjera. Użył jej na moje włosy i momentalnie oczarował mnie jej zapach. Po wysuszeniu włosów miałam okazję podziwiać efekt jej działania – pięknie błyszczały, były solidnie, wręcz cudownie nawilżone i miękkie.

     

    Niestety po rozmowie telefonicznej mój stylista przypomniał mi, że oprócz mgiełki użył jeszcze olejku oraz pianki i być może taki efekt dały wszystkie te trzy kosmetyki razem użyte. To wszystko tłumaczyło. 

     

    I wracając do naszej nieszczęsnej mgiełki nawilżającej – niestety ta mgiełka za słabo nawilża suche na końcach farbowane włosy. Jedynie co potrafi, to ułatwia rozczesywanie, ale to właściwie potrafi każda odżywka, każda maska do włosów. Znam dużo lepsze kosmetyki, które potrafią pokazać, czym jest solidne nawilżenie włosa, przez co wyglądają wręcz spektakularnie. Po Hydra Source cudów nie należy się spodziewać, zwłaszcza jeśli potrzeby sięgają wyżej niż chęć rozczesania kosmyków. 

     

     

    • L’oreal Elseve Magiczna moc olejków – olejek w kremie

    Jak bym miała podsumować działanie wszystkich produktów w tym wpisie, że nie działają, tak o tym produkcie mogę napisać jedno – działa, ale w bardzo destrukcyjny sposób! Okrutnie niszczy włosy!

     

    Oprócz tego powoduje ich nadmierne wypadanie i myślę, że jest to spowodowane nie tyle co obciążającą formułą, ale również bardzo niekorzystnym składem. To, co ma przedstawiać największą wartość tego kosmetyku wymienione zostało na samym końcu, czyli? Kropelka dobrego olejku na wiadro chemii i alkoholu. Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie polecam i nie bierzcie nawet za darmo!

     

     

    Stylizacja włosów

    • Nook Magic Arganoil – Lakier do włosów Glamour 49 zł

     

    Szukałam lakieru do włosów, który będzie pięknie je nabłyszczał. Oprócz tego chciałam, by ich oczywiście nie sklejał i sprytnie nadawał im objętości. Nook Magic Arganoil wydawał się być ideałem, bo opis produktu wspominał o nabłyszczeniu, zmiękczeniu włosów oraz miał zapobiegać przed puszeniem. Nic z tych rzeczy. Włosy skleja i to pomimo użycia dość małej ilości produktu. Dużo, czy mało lakieru to pięknego efektu nie mogę zobaczyć. Robią się cienkie druciki, zwłaszcza na końcówkach. I naprawdę pamiętam o odległości min. 20 cm pryskania produktu na fryzurę.

     

    Mało tego! Potem jest już tylko gorzej, bo nie dość, że są sklejone, sztywne, to jakimś dziwnym trafem robią się matowe i wyglądają na zniszczone. A gdzie tu jeszcze mowa o objętości? Nook Magic Arganoil to lakier, który rujnuje włosy! Poza tym, choć bardzo nie lubię stosować tego wyrażenia, tak tu niestety pasuje mi idealnie – ten lakier śmierdzi! 

     

    • Inebrya Go Light Crystal Beauty – Nabłyszczający fluid do włosów 39 zł

    Ten produkt to z kolei wynik mojej ciekawości i szukania czegoś, co może zastąpić olejek i odżywkę do włosów. Co właściwie robi? Obciąża końcówki włosów, nadając im jeszcze cieńszy wygląd. I to pomimo wersji light! Nie nabłyszcza, nie nawilża, ot taki sobie produkt do włosów o żadnym działaniu. 

     

     

    I to by było na tyle. Lada dzień kolejny wpis – 6 najlepszych kosmetyków do włosów – edycja 2018. Bądźcie czujne!