HAUL Sephora, Douglas – październik 2019

     

     

    We wrześniu udało mi się oprzeć wszystkim nowościom i rabatom jakie panowały online w perfumeriach Sephora oraz Douglas. Jednak z każdym dniem pod falą napływających nowości, mój zmysł wzroku zaczął się wyostrzać. Kosmetyki na wyprzedaży kusiły, nowości jeszcze bardziej. I o to stało się. Pierwszy klik, potem drugi, po jakimś czasie wizyta w perfumerii Sephora. I mam – dwa nowe podkłady, cienie do powiek, szminka, puder i parę innych drobiazgów.

     

    Co mnie dokładnie skusiło? Kilka pojedynczych cieni do powiek o cudownych konsystencjach i formule dających przepiękny, rozświetlający efekt. Ale po kolei.

     

    Podkłady – nowości

    Na przełomie dwóch miesięcy pojawiło się bardzo dużo nowych podkładów do makijażu twarzy: Urban Decay i ich Stay Naked Longwear (jest genialny i wciąż jest u mnie na liście), pięknie rozświetlający REBOOT z Make up for ever, bardzo mocno kryjący Studio Skin Full Coverage Smashbox, matujący True Portrait Kat von D Beauty, cudownie upiększający cerę Sisley Phyto Teint Ultra Eclat, niby rozświetlający Luminous foundation Anastasia Beverly Hills oraz udoskonalający cerę Chanel Ultra Le Teint Velvet.

     

    Wybór padł na te ostatnie dwa. I od razu na wstępie wspomnę, że z podkładu Chanel jestem bardzo zadowolona. Pięknie wygładza, daje satynowo-matowe wykończenie, jest cudownie lekki i nawet nie wymaga przypudrowania. Z kolei Luminous Foundation zamówiłam w ciemno sugerując się opisem producenta i przyznam – ten podkład to porażka.

     

    Wszystkie negatywne opinie, które można przeczytać na stronie sephora.pl pod tym produktem zgadzają się z moimi odczuciami. Poskarżyłam się konsultantce marki i dostałam kilka wskazówek, jak sobie poradzić z tymi problemami. Będę próbować. Jak mi się uda uzyskać obiecany efekt, to wtedy podzielę się wiedzą. 

     

     

    Cienie do powiek – Marc Jacobs, Givenchy, Sephora

    Nie jestem wielką fanką pojedynczych cieni, zdecydowanie wolę palety. Ale zdarzają się takie wyjątki, którym bardzo trudno jest się oprzeć. Do tych wybitnych okazów należą: See – Quins Glam Glitter Eyeshadow Marc Jacobs Beauty, Ombre Interdite Givenchy oraz Colorful Effect Metal Sephora. 

     

    Jak one cudownie błyszczą! Każdy z tych cieni robi genialną robotę i nie wymaga łączenia go z jakimkolwiek innym cieniem do powiek. A co gdy połączy się dwa cienie – efekt zwala z nóg! Pięknie migoczący makijaż oczu gwarantowany. Gorąco polecam!

     

    W przypadku cieni Marc’a Jacobs’a wybrałam Pop Rox #98 oraz Glitter Rock #96. To ponoć dwa, najsłabiej wybierające się cienie. Dla mnie są przepiękne! Zwłaszcza jak się połączy je z metalicznym cieniem w płynie Givenchy w odcieniu szarego srebra #06 Silver Blue. Z kolei z asortymentu sygnowanym logo Sephora moją uwagę przykuła szmaragdowa zieleń oraz różowy ametyst. 

     

     

    Szminka – Givenchy

    Tylko jedna, ale za to jaka! Le Rouge Deep Velvet. To nowość marki Givenchy. I trudno tu wskazać, co bardziej zachwyca – zawartość, czy może velurkowy case i to w kolorze czerwieni. Odcień, który wybrałam to jasny nudziak #10 Beige Nu. Konsystencja te szminki to istny majstersztyk – połączenie efektu blur z kremową gładkością i aksamitną lekkością. Elegancja i szyk szyta na miarę. 

     

     

     

    Pielęgnacja Sephora

    Sephora wycofała mój cudowny olejek do demakijażu i teraz zmuszona jestem poszukać sobie nowego produktu, który godnie zastąpi jego miejsce. Wiem, że łatwo nie będzie. Stosowałam go prawie 10 lat, jeszcze zanim powstał blog White Praline. W perfumerii konsultanta namówiła mnie do spróbowania żelu do demakijażu – Clean Skin Gel. Pierwsza próba już była. Nie było co prawda efektu woow! ale może to kwestia przyzwyczajenia. Oprócz żelu skusiłam się również na płatki z kwasem glikolowym. Fajne są, delikatne dla skóry, ale dają przy tym świetny efekt oczyszczenia i zwężenia porów twarzy.

     

     

    Douglas

    No i ten nieszczęsny* Douglas. Jedyny słuszny wybór to oczywiście jego wersja online. Stacjonarnie to dla mnie klęska jeśli chodzi o personel. Ale już oszczędzę szczegółów. Na douglas.pl kupiłam z ciekawości  olejek do demakijażu oraz kilka produktów do makijażu twarzy: podkłady, puder, eyeliner, mgiełkę oraz bazę rozświetlającą.

     

    To były bardzo spontaniczny wybór, najzwyklejsza forma ciekawości i jednocześnie chęć sprawdzenia, czy Douglas pod swoją nazwą potrafi stworzyć choć w minimalnym stopniu tak świetne kosmetyki, jakie można kupić w perfumerii Sephora. A może znów się wybiorę na dłuższą wizytę do Douglasa i napiszę Wam jak było?