Giorgio Armani Sheer Bronzer 01

     

    Pogoda słoneczna jak na zamówienie sprzyjała stworzeniu posta o bronzerze, chyba jedynym w swoim rodzaju:) A dlaczego jest taki wyjątkowy? Bo ma nietypowy odcień 🙂 Z reguły bronzerki nadają kolor cegiełki, ja takiego koloru nie znoszę, dlatego bronzerów szukałam z reguły wśród najciemniejszych dostępnych odcieniach zwykłych pudrów prasowanych, jak np Almost Powder Clinique w kolorze Deep oznaczonym cyframi 06. Z czasem udało mi  się trafić na bronzery, które pasowały do mojej karnacji, przebijał się w nich ukochany brąz, a nie jakaś miedź 🙂

    Ze zdjęcia powyżej mam dwóch swoich ulubieńców – Armani Sheer Bronze 1 oraz Guerlain Terracotta Light 03 Brunettes, i dziś chciałam się skupić na recenzji tego pierwszego.
    Jego fenomenalny odcień brązu jest wręcz dosłowny – brąz to brąz i ani odrobiny pomarańczy i właśnie za to go tak uwielbiam. Oprócz tego jest genialnym kosmetykiem do konturowania nawet na jasne cerze, bo od naszych upodobań zależy jak intensywny będzie wyglądał kontur. Dobry to tego będzie pędzel skośny, ten sam, który używamy do różu.
    Jeżeli chcemy opalić całą buźkę, dobrym sposobem będzie, jeśli użyjemy grubego i zbitego pędzla, przeznaczonego właśnie do bronzerów, jak np ten z Sephory nr 44.

    Oprócz czystego brązu, na twarzy mieni się delikatna poświata w złotym odcieniu, nie ma potrzeby używania dodatkowo rozświetlaczy, cera wygląda jak po tygodniu wakacji w Mediolanie. Giorgio Armani dobrze to przewidział 🙂 Kobiety wolą opaleniznę oliwkową, a nie odcień spieczonego raczka.

    Kosmetyk jak na miesiąc używania ma bardzo małą widoczność zużycia, wygląda na to, że 7 gram produktu starczy na rok.
    Aby w pełni zobrazować walory kosmetyku, muszę zacząć od zera, czyli poniżej zdjęcie mojej twarzy tylko z nałożoną bazą nawilżającą Smashbox, oraz oczy podkreślone czarną kredką i cieniem Mac.

     

    A teraz Sheer Bronzer w formie konturowania, poniżej na zdjęciu zaznaczyłam tylko kontur policzka.

    A poniżej bronzer nałożony na całą twarz.

    z lampą błyskową
    światło dzienne bez użycia lampy błyskowej

    A do makijażu użyłam zestawu kosmetyków pokazanych na zdjęciu poniżej 🙂