Chanel Coco Mademoiselle

     

    Perfumoholikiem stałam się dobre 6 lat temu.  Zaczęło się od przesiadywania na wątku perfumowym – znanym wszystkim portalu – Wizaz.pl Czytałam cudowne opisy zapachów, jakie dziewczyny zamieszczały, a potem „biegłam” po próbkę, by móc się przekonać, czy faktycznie miały coś urzekającego w sobie. Kiedy z dwóch flakonów doszło do dziesiątki, to nie mam pojęcia. Dziś się zastanawiam, jak doszło do setki?

     

    Z dobrą nutą zapachową jest jak z ulubionym kawałkiem muzycznym. Jeśli wpadnie ci w ucho jakaś nuta, czasami cały dzień nie możesz się od niej uwolnić. Podobnie jest z nutami zapachowymi. Kiedyś miałam hopla na punkcie Gardenii, szukałam jej w białych flakonach perfum, i tam gdzie czułam ją najintensywniej dołączała do mojej kolekcji/zbioru 🙂 Dziś Gardenia nie zachwyca mnie tak bardzo jak Paczula i Kwiat Pomarańczy razem połączone, a największe jej tchnienie czuję właśnie w Chanel Coco Mademoiselle.

     

     

    Coco Mademoiselle to jedyny zapach z metką, tak rozpoznawalny, że nie ma szans, by go pomylić z jakikolwiek innym zapachem. Choć w EDP jak i EDT brzmi ten sam refren, to jednak subtelną różnice dostrzegam w wodzie toaletowej – jest bardziej wytrawna. Woń cudownie przenika się z zapachem naszej skóry otulając wybraną nutą z piramidy, która ewoluuje u każdej z nas inaczej. W przypadku wody perfumowanej – ten zapach zawsze będzie pachniał tak samo. Ma też wadę – jest najczęściej podrabianym zapachem zaraz po Angel Thierry’ego Mugler. I dla niektórych jest to powodem niechęci do niego, co mnie wcale nie dziwi, dlatego bardziej polecam wodę toaletową.

     

     

    Moja miłość do tego zapachu sięgnęła dalszego zenitu. Z wielką ochotą uzupełniłam linię zapachową o lotion oraz olejek. Aksamitny olejek jest najprzyjemniejszym otulaczem, jaki przyszło mi poznać. Trwałość fantastyczna, bo całodzienna lub całonocna 🙂 Cudownie zmiękcza skórę i otula go zachwycającą wonią linii Mademoiselle. Do tego mega wydajny, dwa psiknięcia starczy by posmarować nim całe ciało. Można się poczuć bardzo zmysłowo. Problem tylko leży po stronie dostępności. Trzeba się długo naszukać, bo stacjonarnie w perfumeriach jest nie do kupienia. Je swój upolowałam przez przypadek (właściwie, to nie ma przypadków)w najpopularniejszej perfumerii internetowej. Kto szuka ten znajdzie:)

     

    Teraz Wasza kolej, lubicie Coco Mademoiselle …?