Giorgio Armani – Eye Tint #Flannel 08

    Wszystkie znaki na niebie i Ziemii wskazują, że to właśnie Giorgio Armani jest prekursorem innowacji w dziedzinie kosmetyków upiększających. W jego ślady zaraz idą Lancome, Yves Saint Laurent, a potem „kolejno odlicz” każda inna selektywna marka. To Giorgio pierwszy stworzył tak lekki podkład jak powietrze, to on pierwszy pokazał, czym jest hybryda koloru na powiekach tworząc kolekcję Eyes to Kill , a teraz mamy okazję poznać jego cienie do powiek w płynie – Eye Tint w 12 kolorach. 

    12 odcieni EYE TINT przesyca świat Giorgio Armani. Odcienie te odzwierciedlają delikatne, mineralne tkaniny stosowane w kolekcjach projektanta. Zwiewność organzy, zabawa światłem, opalizujący i perłowy legendarny blask kolorów projektanta, które tak łatwo nakładać i nosić.

     
    Subtelne, ultra-lekkie odcienie można nieskończenie na siebie nakładać, aby stworzyć doskonale dopasowany i wyrafinowany efekt.
     
    EYE TINT pozwala na stworzenie dowolnego  efektu wykończenia – opalizującego, satynowego, matowego lub metalicznego.

     

    O ich istnieniu wiedziałam już zanim trafiły do perfumerii. Wypróbowałam je wszystkie, każdy z nich  zrobił na mnie fenomenalne wrażenie – i obłędny granatowy Minuit z delikatnymi drobinkami, i czekoladowy Senso i pełen ekspresji szmaragdowy Emeraude – dosłownie wszystkie zachwycały! Dopiero gdy nałożyłam Flannel, a po nim Rose Ashes, to cała magia wcześniej oglądanych kolorów zniknęła pod blaskiem tych odcieni. Widziałam w nich ogromny potencjał – solo wyglądały zjawiskowo, ale prawdziwa moc wyłoniła się na czarnym, i to mnie przekonało do zakupu – ich wielowymiarowość.

    Nie zaprezentuję Wam dzisiaj obu. Chciałabym pokazać Wam, że te cienie są naprawdę wyjątkowe, i dlatego każdemu, który mam, chcę poświęcić oddzielny post, mam nadzieję, że jesteście ZA 🙂

    Wyjątkowość ich to nie tylko kolory. One „wiedzą” jak ważny jest dla Nas CZAS! Jeśli Wam zależy na każdej minucie przed wyjściem, jest to doskonały wybór, ponieważ błyskawicznie umalujecie nim oczy, nie marnując czasu na szukanie pędzelków, rozcieranie a potem zmywanie tego, co się osypało pod oczami. Technika aplikacji jest bajecznie prosta, odkręcamy i nakładamy dołączonym aplikatorem warstwę płynnego cienia do ruchomą powiekę, a następnie wklepujemy opuszkiem palca lekko wyciągając w górę poza ruchomą powiekę i gotowe 🙂 Jeśli mamy ochotę się bajerować, to w załamanie powieki dodajemy ciemniejszy – kontrastujący cień, albo łączymy go nakładając na wcześniej nałożony cień na ruchomej powiece, po czym warto gotowy nowy odcień wyciągnąć lekko w górę poza załamanie powieki – i ten sposób podoba mi się najbardziej.

    Gramatura 6,5 ml – cena 163 zł

    A teraz uczta dla Wzrokowców! Kombinacje solo oraz z szarością i czernią. Ciekawe, czy zgadniecie gdzie, jaki kolor został użyty 🙂








    Jak Wam się podoba..? Robi na Was wrażenie?