Dior Pure Poison

     

    Jest taka piękna bajka, która bardzo kojarzy mi się z tą butelką i nazwą. To opowieść o królewnie – delikatnej urody dziewczynie, na której widok cierpi obsesyjnie zła Czarownica. Nazwa zaś tych perfum – z głównym motywem zbrodni. Zapewne kojarzysz bajkę o Śnieżce i 7 krasnoludkach. Teraz bajki odkładamy na bok. Czeka zupełnie realne przedstawienie tematu – w roli głównej zapach Pure Poison.

     

    Na początku była Trucizna

    Pierwszy flakon z tą nazwą idealnie odwzorowuje charakter tego słowa. Kto pamięta ten zapach z 1985 roku bodajże? Nie dla każdego wykwintnego nosa brzmiał jak doskonałe dzieło perfum, w tym i dla mojego węchu. Ale buteleczka jest, żeby nie było, że mnie, jako zadeklarowanej kolekcjonerce perfum nie zabrakło tak wytwornego zapachu. Mogłoby mnie to skreślić z tego tytułu. Można mieć zapachy, które się lubi, kocha, używa. Jednak pierwszych dzieł jak Dior Poison to nie wypada nie mieć. Christian Dior oraz Edouard Flechier mógliby się obrazić za taki brak w kolekcji. To od tego flakonu rozpoczyna się pięknie rozkręcająca historia Trucizny.

     

    Pure Poison

    Trójca i ich dzieło

    Nie jedna osoba  głowiła się nad interpretacją Pure Poison – lecz aż trzy. Doskonale powinien być znany jeden z nich – Carlos Benaim. To on stoi za wydobyciem zapachów takich jak Euphoria CK, Jasmin Noir Bvlgari, Code Armani. Współpracował przy kilku wersjach Flowerbomb Victor & Rolf. Drugą osobą, której czas upłynął na tworzenie czystej trucizny był Dominique Ropion. To jego węch przyczynił się do wykreowania takich zapachów jak odmiany La vie est Belle Lancome, wszystkie Alieny Thierry’ego Mugler, Soir de Lune Sisley, Kenzo Jungle L’Elephant jak i Le Tigre i wiele wiele innych ciekawych zapachów. Trzecim sprzymierzeńcem, aby pięknie dopełnić doskonałą trójkę był nie kto inny jak Olivier Polge. Czy tego pana należy przedstawiać? Tak, Chanel Eau Vive to jego robota.

     

    Czysta Trucizna

    Pure Poison to nie czysty jaśmin, to potęga jaśminu! Majestatyczny kwiat, który objawia swą moc w drobnej postaci białych płatków, które eksplodują siłą swego zapachu tylko wieczorem, kiedy czas spowalnia. To zapach, który nie tylko przykuwa wzrok.  Osoba, która nim pachnie zapada w pamięć niczym obraz otarty emocjami, które poruszyło serce. Jest wcieleniem uwodzenia. To szczypta trucizny udekorowana uzależniającym zapachem białych kwiatów, które tylko w tle wiwatują na cześć jaśminu. To nie jest zapach dla zagubionej istoty. Dlaczego? Bo to odurzająca trucizna, która może współgrać tylko z kobietą, dla której czary nie są czarną magią.

     

    Dior Pure Poison

    Tagi: ,