Lifestyle z Hashimoto

     

    Nad tytułem do tego wpisu myślałam sporo czasu. Czy zatytułować go nazwą mojej choroby i dodać życie z…, czy może nazwać Pierwsze dwa miesiące ze zdiagnozowaną chorobą? Nie, nie chciałam zbyt oczywistego i dołującego tytułu. Dlatego przyszło mi do głowy to jedno słowo, które definiuje cały te wpis – po prostu lifestyle.

    27 maja 2016 r.

    Drogi Pamiętniku!

     

    Dość mocno zmieniło się moje życie. Wciąż zmieniam swoje nawyki i myślę nad kolejnymi modyfikacjami. Potrzebuję tego, mam już naprawdę dość swojej autoagresywnej choroby, która prowadzi do tego, że mam prawdopodobnie żyć bez tarczycy, którą niszczy mój pomylony układ autoimmunologiczny. Wiem, że została jej połowa.

     

    Przyznam, że dokształcanie się w kwestii swojej choroby pochłonęło mnie tak bardzo, że blog znów zsunął się na ostatni priorytet. Z drugiej strony nie chcę go zaniedbywać i jak kiedyś zamknąć, ale naprawdę coraz większe mam problemy z napisaniem czegoś twórczego. Mam problemy z rozkojarzeniem, skupieniem, wymyśleniem zdań z sensem pełnych składu. Mam problem z zapamiętywaniem, choć z drugiej strony te wszystkie wstrętne objawy nie dotyczą mnie, kiedy czytam informacje o swojej chorobie. Przyswajalność takiej wiedzy wynosi u mnie wtedy 100%. I ciagle mi mało. Nie byłabym sobą, gdybym cały czas nie siedziała w necie i dokształcała się. Przy okazji zrobiłam z siebie króliczka doświadczalnego i cały czas szukam rozwiązania, dzięki któremu będę mogła powstrzymać moją chorobę.

     

    Problemy ze skupienie, pamięcią i myśleniem to jeden z objawów niedoczynności i choroby Hashimoto, które mnie dotyczą. Cały czas się też zastanawiam, że aby to Hashimoto mnie dręczy, bo gdzieś doczytałam, że jest też taka choroba Ord’a i różni się ona tym, że przy Hashi rosną wole, a przy chorobie Ord’a tarczyca zanika. Obie jednak choroby tak samo się leczy, czyli przyjmowaniem leku Euthyrox, Letrox lub Noworythal. Ten ostatni lek bardzo niechętnie przepisują ponoć lekarze.

     

     

    Kolejny mój problem to metabolizm. Śpi jak śpiąca królewna. Od ostatniej wizyty, która miała miejsce w maju, lekarka Endo powiedziała mi, że żeby schudnąć muszę przejść na dietę 1200 kcal, jeść tylko pokarm z niskim indeksem glikemicznym oraz codziennie wykonywać 10 tys kroków. Diety się trzymam wręcz wzorowo, udało mi się pożegnać z czekoladą, co było dla mnie wyczynem. Z pokonywaniem 8,6 km (10 tys kroków) parę razy mi się udało. Od 9-15 maja zrobiłam 33 556 kroków, czyli przeszłam prawie 36 km, a od 16-22 maja zrobiłam prawie 38,5 km i naliczyłam 43 887 kroków. Niestety, nic nie schudłam.

     

    I to są moje jedyne objawy choroby. Dzięki Bogu, nie dręczy mnie nadmierne wypadanie włosów, skoki ciśnienia, palpitacje serca, łysiejące brwi czy uczucie zimna. Trochę jeszcze mi dokucza niechęć do życia i brak motywacji, wpadanie w dołujący nastrój, gdzie wszystko jest do dupy, a moje życie to jedna wielka beznadzieja. Dlatego tak nienawidzę tej choroby, bo przecież mam 1000 powodów, by je kochać.

     

    Nie byłabym również sobą, gdyby nie doczytała, jakie potrzebne są mi do życia suplementy. Tak, lekomanka to ja, już dawno spotkałam się z tym określeniem będąc kiedyś aktywną uczestniczką portalu Vitalia. Tak, prowadziłam tam kiedyś swój pamietnik odchudzania. Zamieściłam również na forach kilka artykułów, głównie o wiesiołku, który mi bardzo pomógł w odchudzaniu. Za moją namową, wiele dziewczyn zaczęło go stosować, jednak nie każdej pomógł schudnąć, ale za to wiele z nich zauważyło inne dobroczynne właściwości tego suplementu, jak złagodzenie PMS, poprawa wyglądu skóry i włosów, czy polepszenie samopoczucia.

     

    I wracając do tematu suplementów. Biorąc je czuję, że mają faktycznie pozytywny wpływ na moje samopoczucie. Pierwszym z nich jest kombinacja witamin i minerałów, które mają w składzie potrzebny mi selen. Poza tym rosną mi mega szybko paznokcie i włosy po nim,co nie zauważyłam po innych tabletkach właśnie skierowanych pod to. Oprócz witaminek biorę L-tyrozynę. Dzięki Bogu za ten aminokwas. To on napędza mnie każdego dnia lepiej niż sam Euthyrox. Aczkolwiek Endo nie zgodziła się na przyjmowanie tego aminokwasu, to ja mimo wszystko biorę i czuję się po nim znacznie lepiej niż jak brałam sam Euthyrox.

     

    W unormowaniu poziomu cukru i pomoc z odstawieniu słodyczy pomogła mi Berberyna. Chwała Bogu za tą roślinkę. Nazwa czadowa, kojarzy mi się z moją ulubioną marką Burberry.

     

    Kwasy omega to dla mnie chleb powszedni. Brałam olejek z oregano i to też jest dla mnie petarda i droga do lepszego samopoczucia.

     

    Z antyoksydantów mam dwa ulubione suple: astaksantyna oraz asztagranda. Tak, wiem –  nazwy z kosmosu, ale warto o nich poczytać. Astaksantyna to mega przeciw utleniacz, a asztagandha to suplemenent poprawiający się wyciszyć przez snem.

     

    Odkryłam też wiele wartościowych blogów:

     

    Co do diety, to zaraz po zdiagnozowaniu Hashi zrezygnowałam z nabiału i glutenu (mimo, że ani jedna ani druga lekarka nie sugerowały zmiany nawyków żywieniowych). Rezygnacja z tych składników nie wpłynęła na mnie w żaden sposób. Nie czułam ani poprawy zdrowia ani pogorszenia. Po dwóch miesiącach wyniki badań antyciał (Anty Tg i Anty Tpo) nie uległy poprawie. Zamiast tego wzrosły o 10%, co mnie bardzo zirytowało. Za to poprawił się wynik TSH, z 3,56 na 2.6 co zapewne jest wynikiem brania hormonu Euthyrox. Wróciłam więc do jedzenia pieczywa i czasem pozwalam sobie również na ser feta lub mozarella.

     

    Blog lifestyle

    Edit.

    29. lipca 2016 r.

    Drogi Pamiętniku!

     

    Wzięłam sprawy w swoje ręce. Już miałam dość na przełomie maja i czerwca swoich dolegliwości związanych z moją słabą tarczycą. Przestałam czytać dołujące posty ludzi na forach, którzy użalają się nad swoim stanem i za każdym razem, gdy pisałam o swoich sposobach na poprawę byłam ignorowana, albo nikt nie drążył tematu. Nie daj Boże jak jeszcze napisałam, że dieta bezglutenowa i bezmleczna się nie sprawdza przy chorobie Hashi i niedoczynności – od razu byłam upominana i dyskryminowana – no tak, w końcu nikt do tej pory na żadnym popularnym blogu, czy stronie nie wyczytał, że aminokwasy mogą pomóc więc moje sugestie  nic nie znaczyły, mimo, że wyniki mówiły same za siebie. Jest poprawa o 100 %.

     

    Kiedy zaczęłam brać l- tyrozynę czułam znów chęci do wszystkiego i drobne rzeczy zaczęły mnei ponownie cieszyć jak 2 lata temu. Zmobilizowało mnie to, by poszerzyć swoją wiedzę na temat innych aminokwasów. Zaczęłam również stosować taurynę. I codziennie oprócz Euthyroxu 75, brałam l – tyrozynę i taurynę. Nakręcona pozytywnie do życia, wróciły chęci i siła. Waga również zaczęła spadać. Po dwóch tygodniach zrobiłam badania – dla samej siebie. Okazało się, że TSH mocno spadło. Wynik nawet wskazywał na nadczynność, ale nie miałam przy tym żadnych objawów. Miałam wrażenie, że jestem w fazie remisji. Jest ok, i to mnie bardzo cieszyło. Antyciała również spadły: Anty TG z 432 na 295, a Anty TPO z 40,42 na 33, co zaczęło wskazywać normę. FT3 i FT 4 były na poziomie 99%. Dla mnie to ogromny sukces, gdzie wiem, że kobitki potrafią się męczyć z objawami po kilka lat brania samego Euthyroxu i nadal czuć się beznadziejnie.

     

    Po miesiącu postanowiłam zrobić sobie przerwę z aminokwasami i niestety po kilku dniach jadąc cały czas na Euthyroxie znów zaczęłam czuć się słabo, fatalnie i wróciło nicmisięnieche. Wstawałam z łóżka z poczuciem bezsensu i zdałam sobie sprawę, że muszę znów wrócić do aminokwasów, ale tym razem biorę je co 2 dzień, żeby nie przedobrzyć, choć są to małe dawki w stosunku do dziennego zapotrzebowania.

     

    No i zapomniałam o najważniejszym. Dzięki aminokwasom zaczęłam chudnąć 🙂 Mój metabolizm wreszcie ruszył.  Za mną już 6,5 kg. Z ogromną przyjemnością pokonywałam spacery po 12-16 km. Zmęczenie? Tylko takie jak u zdrowej osoby. Endorfiny buzują jak bąbelki w szampanie. Po prostu żyć nie umierać.

     

    Jeśli którąś z pań zainteresowałam tematem aminokwasów, to polecam stronę Zasady Żywienia, i przejrzeć na początek informację o l – tyrozynie oraz taurynie.

     

    Niedługo czeka mnie kolejne badanie TSH i antyciał oraz wizyta u endo. Sama jestem ciekawa wyniku jak i samej rozmowy z lekarzem.

    • Aszka9 Aleksandra

      Czytam jakby o sobie.Teraz jestem na diecie 1200 kal opracowane ? przez dietetyka na popularnym portalu i 6 kg mniej.Na razie jest ok
      Pozdrawiam

    • Czy L-tyrozynę można kupić bez recepty? Biorę Eltroksin w dość sporych dawkach, ale też się marnie czuję. Mam dość rzadką niedoczynność, z powodu tarczycy ektopowej. Dużo zdrówka i dobrego samopoczucia :*

      • Tak, bez problemu w aptece i najlepiej marki Swanson 🙂

    • Renata A.

      Ciekawe, muszę poczytać, cały czas chodzę zmęczona wiec może pomogłoby mi trochę .

      • Polecam stronki i witaj na moim blogu 🙂 Dawno Cię nie było, Renatko 🙂

        • Renata A.

          Kochana najpierw miałam wyjazd służbowy, a później urlop ☺ale zaległości nadrabiłam i wszystko przeczytałam ☺a gdzie Ty kupujesz l-tyrozyne i jaką polecasz?

          • Ja bardzo polecam produkty marki Swanson ( w necie kupuję). Brałam L-Tyrozynę innej marki, to miałam wrażenie, że słabo działa.

    • Aguś cieszę się, że napisałaś tego posta! O hashimoto niewiele wiedziałam do tej pory… Powiedz mi, jak dowiedziałaś się, że masz to schorzenie?

      Najważniejsze to nie tracić humoru i radości z życia, i tego ci Kochana z całego serca zyczę 🙂

      • Dziękuję Justynko 🙂

        Jak się dowiedziałam? Moja mama zawsze była przewrażliwiona na tym punkcie , zwłaszcza jak obserwowała moją szyję pytając, czy nic mi nie dokucza. Tak mnie uczuliła na tą tarczycę, że cały czas o niej pamiętałam. Kilka lat temu zrobiłam sobie badanie TSH, ale wynik był ok. Nie wiedziałam, że powinnam zrobić pakiet rozszerzony, czyli również badanie antyciał. A jak mnie tknęło, żeby sprawdzić tarczycę? Nie mogłam schudnąć. Mimo, że już od 2 lat próbowałam zrzucić 6 kg, to zamiast chudnąć, przybywało mi co miesiąc to 0,5 kg to 1 kg. Myślałam, że popełniam jakieś błędy, że mam rozwalony metabolizm, albo że mało się ruszam i za mało daje z siebie.. W grudniu postanowiłam sobie, że jak nic nie schudnę będąc na diecie bezglutenowej to ide zbadac tarczycę. I przez cały styczeń i luty zero mąki i nic nie schudłam mimo, że mega się pilnowałam. W marcu zrobiłam badania i wyszło TSH 4,36 i wysoki poziom antyciał.
        Pamiętasz może mój wpis na początek roku – postanowienia na 2016. Tam napisałam, że mam problem ze skupieniem uwagi , że wiele rzeczy mnie rozprasza. Teraz już poznałam przyczynę. Moja rwa barkowa również była sygnałem, że coś złego się dzieje z moim układem immunologicznym.

    • Jestem strasznie wściekła, że wiedza i chęci lekarzy ograniczaja się do przepisania hotmonów i tyle.
      Gratuluję tych 6,5kg, życzę kolejnych tylu:))

      • Niestety, dziś trzeba mieć ogromne szczęście, żeby trafić do dobrego lekarza.
        wielkie dzięki, jeszcze dycha w dół i będzie ok 🙂

    • Ja sie bardzo z Tobą cieszę, zresztą wiesz o tym i trzymam dalej kciuki ;*
      U mnie tarczyca to jakaś porażka, mam ogromne wole, mam zapalenie, wyglądam jak kulka ale hormony cud malina i mój endo stoi w miejscu ;( no nic jakoś damy radę, prawda?;)

      • a badałaś poziom antyciał (anty TG i anty TPO)?

        • Tak, wszystko w normie i w granicach i to jest najgorsze bo mam stwierdzone zapalenie tarczycy i ooo

    • Laura Szczepańska

      Żyje z Hashimoto 2,5 roku. Czuję się cudownie, nigdy nie miałam żadnych objawów poza pierwszym wynikiem TSH 10, nie mam nic co by pozwalało mi sądzić że mam Hashi. Dziś mam TSH poniżej 1. Fakt włosy mam słabe ale zawsze takie były. Wagowo nie tyję na szczęście aczkolwiek ćwicząc ponad 3 lata z Chodakowską w domu 5 razy w tyg na przemian Skalpel, Turbo, Killer nie schudłam nic. Dopiero teraz gdy jestem pod opieką dietetyka schudłam 3 kg od 4 maja. Mam mnóstwo nabiału w diecie, a glutenu trochę np:dwie kanapki razowe, czy ze dwa razy w tyg żytni makaron…

      • Najważniejsze, że się dobrze czujesz. Gratuluję spadku wagi!

    • Trzymam kciuki za kolejne kilogramy i po prostu… Szczęśliwe życie :*. Teraz trafić na dobrego lekarza to jest po prostu loteria. Niektórych dermatologów to ja powinnam nauczać, niestety. Takie czasy, trzeba samemu o siebie zadbać, ale widzę, że całkiem dobrze Ci to wychodzi!

      • Justynko, dziękuję za słowa wsparcia :** Też mam za sobą nieudaną wizytę u dermatologa, który w maju chciał mi robić peeling TCA 🙁

        • U mnie natomiast dermatolog nie potrafił odróżnić pokrzywki od trądziku. Takich mamy speców!

    • cashmere 795

      Wspaniale, że zechciałaś się podzielić swoimi doświadczeniami. Ja też mam Hashi, lecz przeciwciała znacznie mniej przekroczone. Zanotowałam Twoje wskazówki co do aminokwasów, jednak na ten moment nie próbuję sama ingerować, ponieważ chciałabym wiedzieć jak to wszystko ma się do kwestii nerek, których praca u mnie jest słaba, i miewałam, genetycznie, kiepskie wyniki. Muszę bardzo uważać co zażywam, bo nic nie jest obojętne dla moich lichych filterków 🙁

      Widzę, że lekarze też błądzą w tej, jakby nie było, nie do końca uchwytnej chorobie. 🙁 Autoagresja współistnieje z wieloma czynnikami, hormony współzależą od siebie, jedno generuje drugie, kwestie insulinooporności. To niestety słabe i przykre, że lekarzom to umyka, bo kto jak nie oni? ale chyba musi upłynąć wiele lat badań nad tą chorobą i szkoleń, żeby poznać to, co nie poznane. Na razie to takie celowanie na oślep: proszę się ruszać, próbować diety, obserwować siebie co działa. 🙁 Eeech.

      Niemniej to bardzo rzeczowy post. Wnosi dużo konkretnych informacji w moje życie, i nie pozostawia obojętnym.

      Trzymam za postępy w hamowaniu choroby. 🙂

    • Jak wiesz, żyję z Hashimoto dziś już prawie 12 lat 🙂 jest to ciężka choroba, która potrafi zabrać chęć życia i swoje objawy uskutecznia na wielu płaszczyznach… przez kilka pierwszych lat ciężko było mi ją ogarnać…. i psychicznie i lekami… Pierwszym krokiem była zmiana powszechnie przepisywanego Eutyroxu na Letrox, Letrox nie zawiera laktozy w porównaniu do Eutyroxu, który ją ma. W związku z tym, że przy Hashi zalecana jest dieta bezglutenowa i beznabiałowa tu laktoza u mnie miała duży wpływ przy zażywanym Eutyroxie. Od kiedy biorę Letrox, moje wyniki, moje samopoczucie i wszystko związane z tą chorobą jest bardzo dobre. Jakiś czas temu zrobiłam badania na nietolerancje pokarmowe, po wykluczeniu tych pokarmów, moje samopoczucie, mimo,że od wielu lat jest świetne, poprawiło się jeszcze bardziej. Konieczne było również wprowadzenie witaminy D, której okazało się o wiele za mało u mnie niż być powinno.
      Od kilku lat nie ma żadnych objawów choroby, nie mam problemów z wagą i nastrojem. Nie mam problemów z zrzuceniem kg.
      Trzymam kciuki Aga za Twoje leczenie, oby szybko nastąpiła znacząca poprawa :*

    • Eliza

      Hej!j Jakiej firmy i w jakiej dawce stosowałaś berberynę? 🙂

      • Hej 🙂 Brałam wtedy 1 kapsułkę dziennie 400 g berberyny marki Swanson 🙂 Suplementy i aminokwasy odstawiłam na rzecz ziół. Brałam przez miesiąc pięciornik biały. Niedługo robię badania i usg tarczycy, żeby ocenić na ile to pomogło.