Rouge Interdit Vinyl | Givenchy

     

     

    Francuska marka Givenchy to dom mody założony w 1952 roku przez Huberta de Givenchy (89 lat). To dzięki niemu Audrey Hepburn została ikoną stylu i elegancji oraz ambasadorką marki. Hubert de Givenchy wydobył z niej wszystkie atuty, ubraniem podkreślał wszystko to co w niej najlepsze. Zawsze uważał, że kobieta powinna wyglądać pięknie. 

     

    Dziś domem mody Givenchy zajmuje się Riccardo Tissci. W tym roku, aby uczcić swoje 10-lecie pracy w firmie, Tissci stworzył kolekcję na jesień/zima 2016 mocno inspirując się symbolami starożytnego Egiptu oraz antyczną Grecją. Oprócz tego króluje wzór panterki, mieniące się złote szaty oraz jak zawsze czerń. Odważnie, awangardowo i z klasą. Z resztą same rzućcie okiem – to trwa minutę. 

     

     

    Czerń rządzi nie tylko na ubraniach w jesiennej kolekcji Givenchy, ona wkradła się również do odcienia szminki. Jednak jej wyjątkowość polega na tym, że nie jest to zwykła czerń. Ona jest różowa. Tak, to wypracowany kompromis pomiędzy trendem a pięknem. Inaczej tego ująć się nie dało. Myślałam o czarnej szmince, chciałam ją nałożyć na usta, ale nie chciałam uzyskać efektu, który ona pozostawia – mroczny demoniczny i groźny. Do mnie taki wizerunek nie przemawia. W Rouge Interdit Vinyl znalazłam moje mroczne objawienie, który istniał tylko w mojej wyobraźni – różowa czerń i czerń będąca różem. Noir Revelateur, czyli czarna apokalipsa.

     

     

    Rouge Interdit Vinyl, sekret pięknych ust dla wtajemniczonych kobiet.

    Kusząca, uzależniająca pomadka. Usta tak zniewalające, że powinno to być zabronione…
    Winylowy blask i wibrujący kolor. 12 soczystych, intensywnych odcieni podkreśla indywidualną osobowość kobiety: magnetyczną, prowokującą, kuszącą czy buntowniczą …
    Unikatowa elastyczna formuła sprawia, że usta wyglądają na pełniejsze i wygładzone.
    Tajemniczy i zagadkowy, drogocenny olejek z czarnej róży zapewnia ustom trwały komfort i nawilżenie.

     

     

     

    Opis pomadki brzmi naprawdę intrygująco. Aczkolwiek do zakupu nie doszło po opisie, ale po kolorze tej pomadki. Żaden inny z tej kolekcji liczącej aż 12 odcieni mnie aż tak nie zauroczył. Od samego początku wiedziałam, że chcę ją mieć, że idealnie wpisuje się w mój gust i będzie pasował do każdego makijażu oczu.

     

    Pasuje mi ona do delikantego w odcieniach beżu cieniach do powiek, lubię ją do subtelnej jak i mocnej czarnej kreski. I do mocnego make up’u też jest idealna. Czerń zawsze była, jest i będzie uniwersalna i będzie pasowała do wszystkiego. Tu nawet pomadka w tym kolorze nie jest wyjątkiem od reguły.

     

     

     

     

    Rouge interdit Vinyl spisuje się rewelacyjnie. Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Świetnie nawilża, z resztą to zasługa drogocennego olejku z czarnej róży, pięknie pachnie (a Givenchy ma przecież znakomite zapachy, zwłaszcza każda postać Ange ou Demon) i zostawia genialny kolor. Do tego niebanalny design opakowania i szminka Rouge Interdit Vinyl może stać się świetnym uzupełnieniem każdej kobiecej kosmetyczki.