Najlepsze podkłady na rozszerzone pory | 2017

     

     

    To już 3. edycja wpisu o najlepszych podkładach na rozszerzone pory. Na rynku kosmetycznym istnieje mnóstwo podkładów, które obiecują krycie rozszerzonych porów. Kilkanaście z nich wzięłam mocno pod lupę i sprawdziłam, które najlepiej je kamuflują , a które totalnie rozczarowują. Na końcu tego wpisu zamieściłam listę podkładów, które odradzam kupować, ale najpierw zacznijmy od tych must-have!

     

    NARS Sheer Glow

    Podkład Sheer Glow perfekcyjnie wyrównuje koloryt cery naturalnie promiennym wykończeniem, nawilża skórę i pozwala jej swobodnie oddychać. Produkt niezawodnie tworzy naturalny blask, daje świetliste wykończenie przy regulowanym, transparentnym poziomie krycia – wszystko, co producent o nim napisał jest prawdziwe. Doradziła mi go konsultantka Sephory, gdy ją poprosiłam o dobry podkład na rozszerzone pory. Zdziwiłam się, że nie wskazała Matte Velvet. Sheer Glow przepięknie kryje rozszerzone pory. I nie tylko to, ale również wszelkie zaczerwienienia, naczynka, czy nierówności skóry. Rewelacyjnie wygląda na twarzy i jej nie obciąża. Konsystencja jest po prostu fenomenalna, z łatwością się rozprowadza bez względu na rodzaj bazy lub jej brak. Nie wymaga przypudrowania. Z powodzeniem mogą po niego sięgnąć panie, które były zakochane w poprzedniej wersji Double Wear, bo ma identyczną potęgę krycia i jest nieco lżejszy. Jedynie, czego mu brakuje to pompka. Trzeba ją sobie dokupić za 12 zł. Sam podkład kosztuje 199 zł.

     

    Najlepsze podkłady na rozszerzone pory | 2017

     

     

    Burberry Fresh Glow Fluid Foundation

    Podkład Fresh Glow składa się z odbijających światło drobinek, które rozświetlają skórę, nadając jej naturalnego blasku. Kolorowe pigmenty zapewniają promienne, naturalne wykończenie bez efektu maski. Lekka formuła nawilża skórę, pozostawiając ją świeżą i miękką w dotyku. Podkład Fresh Glow wzbogacono o filtr SPF 15 – PA+++. W skład podkładu wchodzi opracowana przez markę Burberry mieszanka dzikiej róży, herbaty i lawendy – w pełni wiarygodny opis, po którym mogę się podpisać. Ten podkład Burberry to najlepszy dowód na to, że podkłady rozświetlające mogą mieć znacznie większy potencjał i moc ukrywania niż niejeden matujący. Fresh Glow oprócz krycia rozszerzony porów pięknie wygładza cerę, nawilża i zapewnia efekt świeżej i wypoczętej skóry twarzy. Jest bardzo lekki, subtelnie rozświetla i ma krycie na bardzo dobrym poziomie. Nie tworzy smug. Rozprowadza się idealnie i to bez konieczności zastosowania bazy. Wymaga przypudrowania, współgra z każdym pudrem – od lekkiego po bardzo kryjący. To najlepszy podkład Burberry. Trwałość do 5-6 godz. Cena 229 zl. 

     

     

    Eisenberg Fond de Teint Correcteur Invisible

    Nawilżenie, gładkość i pełna korekta niedoskonałości to właściwości, które gwarantuje podkład marki Eisenberg. Jest to kosmetyk dedykowany paniom dojrzałym, mającym bardzo wysokie oczekiwania wobec podkładu. Fond de Teint Correcteur ma bardzo dobre krycie. Bez problemu kamufluje  rozszerzone pory oraz tuszuje wszelkie przebarwienia i zaczerwienienia na twarzy. Ma niezwykłe właściwości regulujące nawilżenie skóry. Jest bardzo lekki, położenie go pod oczami nie spowoduje problemu ściągniętej skóry. Posiada filtr 25 SPF PA+++. Bez parabenów. Podkład wymaga przypudrowania bardzo lekkim pudrem. Trwałość do 8 godz. Cena 349 zł.

     

     

    ARTDECO HD Foundation

    Wspominam o nim po raz drugi, bo zasłużył sobie na miejsce wśród najlepszych podkładów na rozszerzone pory. High Definition Foundation Artdeco to brat bliźniak poprzedniej wersji Double Wear (Estee Lauder). Pięknie wtapia się w cerę. Powoduje nieodpartą pokusę podziwiania swojej twarzy w lusterku. Aksamitne wykończenie i nieprawdopodobne wygładzenie struktury skóry twarzy. Jest delikatny dla skóry, nie powoduje ściągnięcia jej. W składzie zawarty jest kwas hialuronowy, który ma za zadanie nawilżać i jest to rzeczywiście odczuwalne. Świetnie radzi sobie z utrzymaniem matu. Nie wymaga przypudrowania. Jest bardzo plastyczny. Trwałość do 6 godz w idealnym stanie. Niedoszły Kosmetyk Wszech Czasów. Cena 125 zł.

     

     

    Make-up Atelier Paris Fluid

    Podkład Make-up Atelier – doskonała doskonałość. Świetny wybór odcieni, każda karnacja, każdy koloryt dobierze swój odpowiedni kolor. Mi się udało dobrać w ciemno idealny odcień – FLW2Y Clear nude. Niesamowita wydajność – wystarczy tylko jedna porcja podkładu, aby pokryć nim cały obszar twarzy omijając strefę pod oczami. Kryje wszystko. Pięknie ukrywa rozszerzone pory i wygładza strukturę twarzy. Cera wygląda jak z okładki magazynu dla kobiet. Nie podkreśla żadnych wad cery. Po 5 godzinach delikatne widoczne sebum, ale też nie zawsze. Znakomity do sesji fotograficznej. Ponoć może wpływać na zapychanie cery, jednak u mnie się to nie potwierdziło. Myślę, że przy demakijażu twarzy wieczorem warto sięgnąć po maskę oczyszczającą w celu dogłębnego oczyszczenia skóry z resztek podkładu. Cena podkładu 120 zł.

     

     

    Guerlain Lingerie de Peau Skin Fusion

    To podkład, który ma niesamowite właściwości udoskonalające cerę pod każdym względem. Polecałabym go paniom, które nie tylko borykają się z cerą z rozszerzony porami, ale również narzekają na suchą i odwodnioną cerę. Na zimę jest idealny. Nadaje bardzo świeży efekt skórze, rewelacyjnie wygładza i fenomenalnie tuszuje rozszerzone pory. Nie podkreśla żadnych niedoskonałości. Zmiękcza skórę, nawilża i chroni ją filtrem o mocy 20 SPF. Genialny wybór kolorów (na zdjęciu odcień 02W), od niedawna kolorystyka dostępnych odcieni zwiększyła się o takie, które idealnie wpisują się w koloryt cery Polek. Ma świetne krycie. Lingerie de Peau Skin Fusion ma jeszcze jedną świetną zaletę – potrafi tak dobrze wtopić się w skórę, że cera wygląda jak wymuskana, a podkład jest niewidoczny i niewyczuwalny. Trwałość na bardzo dobrym poziomie – do 8 godzin. Dwie porcje podkładu w zupełności wystarczą na pokrycie twarzy fluidem. Cena 259 zł.

     

     

    Re(marc)able

    To chyba pierwszy podkład, który dzieli kobiety na te, które go kochają i na te, które go nienawidzą. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy, choć na początku myślałam, że na wspólną miłość nie ma szans. Po obejrzeniu video na YT, gdzie Gilbert Soliz – główny makijażysta Marc Jacobs Beauty malując modelkę zupełnie inaczej nabiera i nakłada podkład. Postanowiłam skopiować jego technikę oraz narzędzie do aplikacji i okazało się, że tylko tym sposobem można ten podkład Re(marc)able uczynić ideałem – najlepszym podkładem dla cery z rozszerzonymi porami. Po pierwsze, podkład najpierw powinno się nałożyć na dłoń, a potem sięgnąć po pędzel z miękkim włosiem, może to być firmowy Marc’a Jacobsa – Face II lub taki, który się nadaje do kremowego różu, np Zoeva #128 Cream Cheek. Dopiero tym pędzlem i taką aplikacją zrozumiałam, co Marc Jacobs najlepszego dla nas stworzył.  Trwałość fantastyczna, gładkość cudowna, aksamitna cera gwarantowana. Rewelacyjnie się rozprowadza. To również ideał do zdjęć makijażu twarzy. Dobór odcieni 10/10. Cena 195 zł.

     

    Dior Diorskin Forever

    Wreszcie się doczekałam nowej – już 3.wersji tego podkładu. Ma ona bardzo wiele wspólnego z tą, która była 8 lat temu tylko, że jest jeszcze lepszy. Ma niesamowitą plastyczność, trwałość. Pięknie wtapia się w cerę dając efekt zdrowej i promiennej cery. Perfekcyjne krycie rozszerzonych porów. Kamufluje każde zaczerwienienie oraz doskonale ukrywa przebarwienia. Wydajność na pięć z plusem. Jedną porcją podkładu jestem w stanie pokryć całą twarz, a na koniec nie muszę jej wcale pudrować, bo Diorskin Forever prezentuje się doskonale. Kolejnym plusem podkładu jest to, że ma właściwości dopasowujące się do kolorytu cery. Marka Dior oferuje aż 12 odcieni, z czego aż 4 to bardzo jasne. Posiada bardzo wysoki filtr – 35 SPF PA+++. Trwałość genialna – do 8 godz w idealnym stanie. Cena 225 zł. 

     

    Najlepszy puder sypki do cery z rozszerzony porami

    Diorskin Nude Air Loose Powder #012

    Jest kilka bardzo dobrych pudrów do wykończenia makijażu twarzy, ale polecam ten najlepszy – to Diorskin Nude Air. To jest absolutny hit hitów i must have. Nadaje twarzy przepiękny woal. Rozświetla skórę i niesamowicie odbija światło. Delikatnie matuje skórę tworząc gładkość doskonałą. Jest niezwykle lekki. Odcień 012, czyli Rose/Pink ma niezwykłe właściwości zmiękczające rysy twarzy, ożywia zmęczoną i poszarzałą skórę. Nadaje się również pod oczy. Nie ma żadnych predyspozycji do różowienia cery. Trwałość od 4-6 godz. Cena 245 zł/16 g.

     

     

     

    Na koniec wymienię jeszcze listę podkładów, które mocno mnie rozczarowały. Miały kryć pory, jednak albo tego nie robiły, albo znalazłam w nich taką wadę, która kategorycznie ten podkład dyskwalifikowała. O to one:

     

    • Make-up Studio Professional Fluid Foundation Covering – byłam przekonana, że będzie to tańsza wersja słynnego Makeup Atelier. Łączy ich podobna dostępność online. To bardzo dziwny podkład. Pierwszy raz, od niepamiętnych czasów musiałam nałożyć kolejną warstwę podkładu, bo pierwsza nie wystarczyła dając efekt prześwitów. Nie ukrywa rozszerzonych porów, nie wygładza cery. Kryje wszystko przy drugiej warstwie, ale mimo to, w jakiś sposób rozświetla twarz, co mi nie do końca odpowiada. Po 15 minutach od nałożenia uwydatnia najmniejsze bruzdy, zwłaszcza te nosowo-wargowe ( wydawało mi się, że ich nie mam). Wygląd czoła pozostawia wiele do życzenia. Jednak najdziwniejszą rzeczą w tym podkładzie jest, że cera dopiero od godziny od nałożenia wygląda ładnie – być może jest to jedyny podkład na świecie, który potrzebuje aż tak długiego czasu na pełne zintegrowanie się ze skórą twarzy.

     

    • Smashbox Studio Skin – po zmianie formuły, podkład Studio Skin stał się niemal identyczny jak nowa wersja Estee Lauder Double Wear, a czytałam, że wielu osobom przestała się podobać po tym, jak zmienili formułę. Studio Skin miał być bardziej nawilżający, ja jednak nie zauważyłam żadnego nawilżenia, tylko to, że pozostawia lepiącą warstwę na twarzy. Nie stapia się z cerą, nie koryguje mankamentów, nie rozświetla, tylko świeci się jakbym nałożyła podkład liftingujący – ciężki, toporny i klejący. Nałożenie pudru nie wpływa pozytywnie na efekt końcowy. Studio Skin stracił również na trwałości – z 8- godzinnej na 3- godzinną. Szkoda.

     

    • NARS Matte Velvet Skin Tint – miałam ogromne nadzieje co do tego podkładu. Łączy w sobie dwa magiczne słowa w nazwie – matte i velvet. W chwili nałożenia mogę odnotować pełen zachwyt, nawet dwie godziny po aplikacji również. Pięknie wygładza nierówności, znakomicie kamufluje pory, ale potwornie wysusza. Pod koniec dnia na policzkach mam kilka – nowo-powstałych – wysuszonych skórek, których rano nie miałam. Nawet po zmianie pielęgnacji tego problemu nie da rady uniknąć. 

     

    • Burberry Cashmere – samodzielnie nałożony pod pielęgnację wcale nie gwarantuje efektu nieskazitelnej cery. Nie łatwo mu utrzymać matową cerę na długi czas. Nie należy do podkładów łatwych w aplikacji, konieczne jest użycie bazy Fresh Glow Fluid, która potrafi zdziałać cuda z praktycznie każdym podkładem. Dzięki tej bazie można z powodzeniem wyciągnąć cały potencjał z podkładu.

     

    • Lancome Teint Idole Ultra Cushionnowy, intensywnie kryjący podkład Teint Idole Ultra Cushion oferuje błyskawiczny, długotrwały efekt nieskazitelnej cery o aksamitnym wykończeniu – i tu mamy doskonały przykład na to, jak producent potrafi się zagalopować ze swoim opisem podkładu nie sprawdzając, czy tak faktycznie jest. Jedyne wyrażenie, które się tu zgadza to słowo nowy. Na pewno błyskawiczny nie jest. Konsultantka Lancome, która mi go nakładała robiła to bardzo długo. Widać było, że podkład wcale dobrze nie współpracuje z cerą. Konieczne były poprawki. 10 minut nakładania podkładu to stanowczo za długo. Długotrwały efekt, czyli dwie godz. Aksamitne wykończenie? Na pewno nie, to klasyczna nawilżająca formuła bez jakichkolwiek cech korygujących cerę z niedoskonałościami. Aby ukryć wszystko potrzeba całego arsenału do kamuflażu. Sam Teint Ultra Cushion sobie nie poradzi. Po dwóch godzinach cera świeci się bardzo nieestetycznie, widać było, że cera nie oddycha pod nim swobodnie. Nie kamufluje rozszerzonych porów. Jednak najgorszą wadą tego kosmetyku jest wybór odcieni. Cztery na krzyż i nijak pasujące pod karnację Polek – albo za różowe, albo za ciemne.

     

     

    Mam nadzieję, że mój wpis ułatwi wybór niejednej pani z problemem rozszerzonych porów. Jeśli jednak powyższa lista okazała się niewystarczająca, to polecam również mój poprzedni wpis na ten temat. Jest wciąż tak samo aktualny KLIK.

    • Blog Selektywna

      Nie miałam żadnego z tych podkładów. Kiedyś kusił mnie Guerlain, ale wersja Tenue De Perfection. MAP też mnie kusił, ale szybko zdałam sobie sprawę, że nie szukam podkładu tylko na większe wyjścia 🙂 Dior i Nars testowałam, ale na mojej cerze nie wyglądały najlepiej a Burberry i Artdeco wcale mnie nie kusiły. Jestem bardzo ciekawa tego podkładu MJ, choć pierwotną wersję jak testowałam, to podreślała mi suche skórki. Eisenberg też mnie zaciekawił, ale tyle na podkład nie wydam 🙂 Teraz kusi mnie Clarins Extra Firming, ale może kiedyś… Dopiero co kupiłam krem bb Missha Perfect Cover 🙂

    • Prawdę mówiąc nie znam żadnego z tych podkładów. Sama z reguły sięgam po te drogeryjne albo minerały 🙂 Bardzo kusi mnie jednak fluid z Make-up Atelier Paris – dużo dobrego już o nim słyszałam, a Ty tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że warto się na niego zdecydować 😉

    • Miałam kilka podkładów z tej gromadki, wg mnie zdecydowanie najlepszy Guerlain, choć poprzednia wersja Studio skin też niczego sobie:) Za to Forever Diora – okropieństwo, pierwszy i ostatni podkład w życiu, który kupiłam bez wcześniejszych testów i mam nauczkę.Główny zarzut kieruję ku nikłej trwałości. Bardzo przydatny wpis, pamiętam również poprzednią wersję:)

    • Ooo muszę sprawdzić ten sposób aplikacji podkładu MJ.
      Do tej pory byłam taka pomiędzy, w zależności od dnia albo go lubiłam, albo nienawidziłam. A może tu jednak jest ten haczyk, że źle aplikowałam.
      Narsa dopiero poznaję, ale po kilku testach jestem do niego przekonana!
      Pozostałe podkłady niestety nie są mi znane chociaż Guerlain i Dior mnie kuszą 🙂

    • Nie znam żadnego podkładu z listy- ale może dlatego, że nie mam rozszerzonych porów. Na codzień sprawdza się u mnie clinique even better i Benefit Hello Flawless. Miałam też NAKED z UD, ale ten znowu bardzo wchodził mi w pory po nałożeniu sypkiego pudru. Super wpis!

    • Dior Forever to mój niekwestionowany mistrz! Szkoda tylko, że najjaśniejszy odcień wpada w różowe tony, bo gdyby nie to, to pewnie wracałabym do niego regularnie 🙂

    • and.her.passion

      Z gromadki tej wiele dobrego z kanału Olfaktoria słyszałam tylko o Dior Diorskin Forever oraz Marc Jacobs Re(marc)able. Jestem ciekawa jakby się u mnie sprawdziły, ponieważ moje preferencję są zupełnie inne, gdyż idą w stronę lekkich, rozświetlających podkładów 🙂

      • To NARS Sheer Glow oraz Givenchy Teint Couture powinny trafić w Twoje preferencje – oba są lekkie, z tym, że Givenchy ma większe właściwości rozświetlające.

    • Dzięki Reniu :))

    • cashmere 795

      Mam 3 główne problemy ze skórą – przetłuszczająca się, zaczerwieniona od trądziku różowatego z przebarwieniami, oraz rozszerzone pory. Szukam podkładów, które nie podkreślają tej nieestetycznej faktury skóry. Z powyższych miałam Nars, Makeup Atelier i starą wersję Lingerie de Peau – była genialna, mój podkład wszech czasów. Obecna, to w moim odczuciu całkiem inny podkład. Na mnie leżał niezbyt estetycznie, ale też była to tylko próbka, w złym odcieniu (niestety w palecie nie ma dla mnie dobrego odcienia) i testowana w trakcie tzw. „bad skin day”. 😉 Podejrzewam, że gdyby mieli mój odcień (w USA Ambre Pale 31) to bym mu dała drugą i trzecią szansę. Ale wszystkie one faktycznie, nie podkreślały porów.

      Z reszty gromadki interesuje mnie jedynie Artdeco, gdyż pozostałe są zdaje się o cięższej formule, za wyjątkiem Burrberry, a ja wyglądam zdecydowanie lepiej im „cieńszy” w swej strukturze podkład użyję. Nie byłam nigdy zadowolona ze starego Forever, ale to pewnie dlatego, że takie ewidentne podkłady są nie w moim guście. (Poza tym również nie ma dla mnie właściwego odcienia) Lubię efekt tzw. „drugiej skóry”. Wystarczy żeby pigmentacja była na tyle dobra, że cienką warstwą podkład kryje moje zaczerwienienia.

      • Aurelia, jest podkład (to nowość w perfumerii, więc nie miałam kiedy o tym napisać), który w 100% odpowiada Twoim potrzebom. Doskonale rozumiem Twoje potrzeby i też zauważyłam, że podkład musi na takiej cerze jaką my mamy – bo wydaje mi się po opisie, że są identyczne, to podkład, który mam na myśli to Power Fabric Giorgio Armani – https://www.douglas.pl/douglas/Makijaż-Twarz-Podkłady-Giorgio-Armani-Cera-Power-Fabric_productbrand_3000081101.html?sourceRef=BrlDrJfMI&productEntryPoint=

        Proszę, przetestuj go na sobie w zaciszu domowym. Konsultantka mówiła o nim, że kryje wszystko, że ma być następcą Estee Lauder Double Wear, ale chyba jej chodziło o popularność tego podkładu niż o super właściwości.

        Testowałam Power Fabric, odcień 5, ale wolałabym coś bardziej żółtego. Nie dość, że kryje fenomenalnie – pory, zaczerwienienia, naczynka, to jeszcze tak stapia się z cerą, że jest całkowicie niewidoczny – pierwszy raz coś takiego widziałam. Nie wymaga przypudrowania. Można nałożyć go ultra-cienką warstwą i poziom krycia wzbudza wręcz zachwyt. Drogi niestety, ale to standrard jeśli chodzi o kolorówkę Armaniego. Jednak jest wart tego, by się przejść do perfumerii i zabrać ze sobą próbkę do domu i na drugi dzień spokojnie sobie go sprawdzić.

        • cashmere 795

          Hah, no popatrz! Nie dalej jak sekundę temu 😉 pisałam u Addicted to Makeup, jakie to mam ciśnienie, żeby wreszcie coś z podkładów Armaniego spróbować. Dzięki wielkie! 🙂 Właśnie wchodziłam na Douglasa szukać co mają, bo nic nie kojarzyłam dla tłuścioszków :))))

          Z tą cerą to jest tak, że momenty dobre, które chyba zaliczyć muszę do historii już ;), to skóra mieszana w kierunku tłustej, potrądzikowa, kiedy to w najlepszym jej czasie, choć krótkim, cieszyłam się z noszenia YSL Touche Eclat. Ale dawno już nie było tak dobrze jak u Ciebie. Teraz, gdy cera jest w kiepskim stanie, jestem jednym wielkim kolażem przebarwień o fakturze księżyca. No niestety. To hormony, wiem co się dzieje. Trzeba to przetrwać 😉

          Dzięki za polecenie. Sceptyczna część mnie, widzi oczywiście tynk i inne takie 😉 ale tak naprawdę mam wielką nadzieję, że się sprawdzi. 🙂 Bo już np taki Double Wear zjechał ze mnie po 2 h. Fakt, testowany latem, no ale z nikogo nie zjeżdżał, tylko ze mnie. Choć kierowniczka sali w Sephorze upierała się, że ona nie poleca, osobiście nie lubi tej formuły, a ja uparcie musiałam się przekonać. 😉 Nałożyła go fenomenalnie, jak zresztą cały makijaż, ale formuła przegrała z moim sebum. Takie doświadczenia doprowadziły mnie do wniosku, że dla mnie najlepsze są jednak „cienkie” formuły podkładów.

    • angelika

      nie widzę w zestawieniu Shiseido Synchro skin. Czy te wymienione podkłady są o niebo lepsze od Shiseido ?

      • W tym zestawieniu zabrakło wiele marek i wiele podkładów, które powinny się znaleźć. Niestety nie dysponowałam nimi i stąd bieżąca ocena podkładów z ostatnich trzech miesięcy. Marka Shiseido ma 3, a nawet 4 bardzo dobre podkłady – Sheer & Perfect, Synchro Skin oraz Future Solution LX Total Radiance. Również Radiant Lifting sprawdza się rewelacyjnie i polecam testy. Jednak ze względu, że każda z nas ma inną cerę, musi po prostu sprawdzić na sobie i przekonać się, który najlepiej spełni jej oczekiwania.

    • Pingback: Perfect Tone | Lirene - White Praline()

    • Pingback: Podkłady na rozszerzone pory z drogeryjnej półki - który najlepszy? - White Praline()

    • Ilona

      Bardzo dziękuję za wpis. Też borykam się z rozszerzonymi porami na policzkach. Kupilam już jeden podkład z twojego poprzedniego zestawienia- Diorskin Nude Air i właśnie go konczę. Powiem tak był w porządku, ale to nie do końca to ,o co mi chodziło. Trochę zbyt wodnisty i zbyt słabo kryjący moje pory właśnie. Teraz chciałabym wypróbować kolejny z polecanych przez Ciebie podkładów, ale nie mogę się zdecydować, który… Dlatego też proszę Cię podpowiedz mi , który według Ciebie byłby dla mnie najlepszy. Mam 40 lat , moim problemem są głównie rozszerzone pory na policzkach, nie mam przebarwien, nigdy nie miałam trądziku, moje skora tez często jest przesuszona. Bardzo proszę Cię o radę. Pozdrawiam.

      • Witaj Ilona, dziękuję za Twoją obecność na moim blogu 🙂

        Dzisiaj opublikowałam wpis nieco sugerując się Twoi zapytaniem. Po Twoich oczekiwaniach mogę śmiało podpowiedzieć Ci, które produkty mogłabyś przetestować. Z racji tego, że robi się coraz cieplej, sugerowałabym podkład, którego do tej pory nie opisywałam na blogu, mianowicie Estee Lauder – Double Wear Nude Cushion Stick Radiant Makeup. Chciałam Ci też wspomnieć o Power Fabric, ale napisałaś, że masz często skórę przesuszoną więc raczej odpada, ale jeśli konsultantki w Douglsie uraczą próbeczką to warto go przetestować – ale bardzo solidnie i krytycznym okiem go ocenić. Pomyśl też o NARS Sheer Glow, jest bardzo lekki, kryje pory i jest właściwie bezproblemowy. Jeśli trafi Ci się orzychylna konsultantka wypróbuj również dwa ciekawe produkty – nowości: Shiseido Smart Filter Smoothing oraz (bardzo drogi produkt, ale wart uwagi) najnowszy krem Dreamskin Advanced marki Dior – ten: https://www.douglas.pl/douglas/Pielęgnacja-Twarz-Pielęgnacja%20na%20dzień-Dior-Globalna-pielęgnacja-przeciwstarzeniowa-Dreamskin-Advanced_productbrand_3000081079.html?sourceRef=RfGycYYYi&productEntryPoint= Może się okazać, że to będzie Twoje bingo 🙂

        Jeśli chodzi o pudry i jeśli lubisz lekki brąz to zerknij na najnowsze pudry brązujace marki Guerlain Trio Sun, zwłaszcza odcień Clair.

        Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, pisz śmiało 🙂 z przyjemnością podzielę się wiedzą 🙂

        Pozdrawiam!

    • Pingback: Doskonała cera bez widocznego podkładu - White Praline()