Serum żurawinowe do twarzy i ciała | Organique

     

     

    Multiwitaminowy, jedwabisty koncentrat o nowej udoskonalonej formule przeznaczony do pielęgnacji skóry szarej, zmęczonej, pozbawionej energii i z utratą elastyczności. Ekstrakt z granatu, bogaty w kwas punikowy (omega 5), chroni i rewitalizuje zmęczoną skórę, aktywuje procesy regeneracji i zwiększa elastyczność. Ekstrakt z żurawiny dostarcza optymalną dawkę naturalnej witaminy C, która stymuluje skórę do odnowy, uszczelnia naczynia włosowate i przywraca zdrowy koloryt. Gliceryna roślinna i mocznik zmiękczają i znacznie poprawiają nawilżenie. Witamina E działa antyrodnikowo i zapobiega procesom starzenia. Serum szybko się wchłania, pozostawia skórę napiętą, wzmocnioną i pięknie pachnącą apetyczną żurawiną. Można je stosować samodzielnie lub pod żurawinowe masło do ciała.

     

    Imponujący i wręcz zadziwiający opis. Czy producent, aby na pewno nie pomylił sobie opisu z produktami? 

     

     

     

     

    Terapia wzmacniająca/żurawina

     

    Zastanawia mnie jedna rzecz, skąd pojawiło się słowo jedwabisty, skoro jest to zwyczajny żel, który pozostawia lepiącą warstwę na skórze przez dobre 5 minuty zanim się wchłonie. Używanie tego (ponoć) serum to jedna wielka katorga. Smaruję i wcieram, wcieram i smaruję, a to ledwo się wchłania. Po kilku dniach używania go na całe ciało poddaję się. Poza tym nie widzę żadnych efektów, o których wspomina producent. Przywraca zdrowy koloryt? Nic takiego nie robi. Pięknie pachnie apetyczną żurawiną? Jak na markę Organique to ma bardzo słaby zapach i na pewno nie pachnie mi to żurawinką, tylko jak rozcieńczony szampon familijny bliski końca terminu ważności. Zero nawilżenia, zero ujędrnienia. Nic.

     

    Czy do twarzy się nadaje? Tak, o ile nie ma się cery przesuszonej, a jedynie mieszaną i lekko odwodnioną bez większych oczekiwań wobec nawilżenia. Do stosowania na noc jest ok, ale na dzień zdecydowanie wolę sięgnąć po moje ulubione i sprawdzone kremy.

     

    W żaden sposób nie są odczuwalne zawarte w nim ekstrakty. Jedynie gliceryna i mocznik, ale tylko na małej powierzchni skóry i dlatego właśnie przestałam go używać do całego ciała i zaczęłam stosować tylko do rąk. Do skóry dłoni jest ok. Wygodne opakowanie z pompką, jedna porcja żelu (to nie serum!) wystarcza, aby zregenerować skórę dłoni i na jakiś czas podziwiać ich gładkość i miękkość. Tak, w roli kremu do rąk jest jak najbardziej ok, ale czy warto płacić za niego 39 zł za 100 ml. Odpowiedź brzmi nie.