HAUL – Sephora, Douglas, Rossmann i moje spostrzeżenia wobec obsługi

     

     

    Z natury jestem osobą, która zanim coś kupi, musi to mieć najpierw na liście zakupów. Bywają takie dni, kiedy bardzo dużo rzeczy mi się podoba – aż za dużo! Zwłaszcza kosmetyków. Stanowczo za często buszuję po sklepach internetowych. Kuszą i nęcą mnie nowości, próbuję przechodzić obok nich obojętnie lub układam w głowie strategię działania – opadną emocje, wtedy spojrzę na te kosmetyki jeszcze raz. Jednak nie zawsze się to udaje. Impuls bywa silniejszy.

     

    Czasami mam ochotę po prostu wejść do perfumerii i ze spontanicznym podejściem kupić sobie to, co właśnie wpadło mi w oko. Takie właśnie zakupy, na przestrzeni ostatnich 5 tygodni, udało mi się zaliczyć. Które sklepy odwiedziłam? Zaskoczenia nie będzie – byłam w perfumerii Sephora, Douglas oraz w drogerii Rossmann podczas akcji rabatowej -55%. 

     

    Podczas tych zakupów, zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz – mianowicie na poziom obsługi. W jednej z perfumerii panowała nienachalna, przyjazna atmosfera z propozycją pomocy. Nie było lustrowania ze strony ochroniarza ani dziwnych spojrzeń ze strony konsultantek. W drugiej z kolei perfumerii, miałam do czynienia z marną obsługą, która zamiast zaproponować mi demakijaż i nałożenie kosmetyku, to doradziła mi bym po prostu następnym razem przyjechała do perfumerii bez makijażu. 

     

     

    Poznajcie szczegóły!

     

    Douglas i jego wciąż fatalna obsługa

    Bardzo nie lubię odwiedzać i kupować stacjonarnie w perfumeriach Douglas. Raz, że nie do końca lubię sposób obsługi konsultantek – we Wrocławiu panuje totalny brak kompetencji wraz z wymuszonym sztucznym uśmiechem na ustach pracujących tam pań – po 2 minutach rozmowy bez problemu można zmiażdżyć wiedzą na temat kosmetyków, a zwłaszcza jeśli dotyczy ona perfum przykładową ekspedientkę (Douglas w Parku Handlowym Magnolia), po 5 minutach rozmowy w innej perfumerii jestem pytana, czy przypadkiem nie szukam pracy, bo z miejsca byłabym zatrudniona. 

     

    Douglas w Galerii Dominikańskiej

    Jednak najdziwniejsza rzecz, jaka mi się przytrafiła w Douglasie w Galerii Dominikańskiej była całkiem niedawno. Widząc moje zainteresowanie wokół nowości marki Guerlain, mianowicie nowego podkładu i bazy dającej efekt blur, ekspedientka zaproponowała, żebym następnym razem przyjechała do perfumerii bez makijażu. Wtedy to ona chętnie nałoży mi podkład, żebym sobie sprawdziła jak się sprawuje na mojej twarzy.

     

    Jak to bez makijażu? To znaczy, że perfumerię Douglas nie stać na płyn micelarny i waciki? A może takie akcesoria perfumeria Douglas uznaje za jakieś dobrodziejstwa i takie rzeczy zarezerwowane są tylko dla Vip klientek, które przychodzą z torebką za min 5 000 zł i złotym zegarkiem za 13 tys. złotych lub jeśli konsultantka ma z tyłu głowy waszą historię zakupów z ostatnich 6 miesięcy na 4 800 zł .

     

    Takie podejście i takich rzeczy uczy swoje pracownice Douglas! Tak więc, jeśli nie macie znajomości lub torebki za kilka tysięcy, a chcecie przetestować podkład za 219 zł i bazę za 199 zł, koniecznie zabierzcie ze sobą waciki i płyn do demakijażu. I jeszcze jedno! Zabierzcie z domu najlepiej swoje pędzle do makijażu. Obsługa Douglas nie dba o czystość swoich narzędzi i myje je dopiero w obecności klientki, zamiast już czyste spryskać tylko płynem do dezynfekcji i przetrzeć chusteczką.

     

    Po moich kilku uwagach dotyczących rzekomego braku możliwości zmycia makijażu, nagle jakimś cudem pojawiła się opcja demakijażu i nawet zostałam zaproszona na krzesło z lustrem. Konsultantka zaczęła najpierw myć pędzle. Nie nałożyła mi żadnego kremu pielęgnacyjnego, tylko od razu po płynie micelarnym, gdzie skóra jest lepka i mogą tworzyć się zacieki i plamy, przystąpiła na nakładania bazy. Tam, gdzie skóra zdążyła wyschnąć, czyli na czole, baza Guerlain zaprezentowała cały swój potencjał i byłam skłonna ją kupić.

     

    Acha, czyli jednak chce coś kupić!

    Konsultantka widząc moje podekscytowanie bazą, troszeczkę zmieniła swoje podejście do mnie na bardziej przyjazne i wskakując na „wyższy poziom obsługi”, zaproponowała, że nałoży mi dwa odcienie podkładów Aqua Nude, żebym mogła sama ocenić, który bardziej mi odpowiada. Kolejną świetną propozycją – wychodzącą poza standardowe schematy obsługi – było wskazanie przeze mnie pudru, który bym chciała wykończyć makijaż twarzy. Poprosiłam o meteoryty. Ilość, którą zostałam nimi upudrowana przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Ten niby „nadmiar” całkowicie strzepnęła z pędzla – cały pyłek wylądował na podłodze, po czym omiotła mi twarz, nie pozostawiając żadnego efektu, jakie dają meteoryty.

     

    Gifty w Douglasie

    Myślicie, że gifty są przyjemnym dodatkiem do zakupów? Nie w Douglasie stacjonarnym! Aż się przykro robi, jak taka konsultantka wyjmuje z szuflady spod kasy dwie próbki kremu, którego nigdy nie kupicie, nie lubicie i nijak się ma do Waszego typu cery. Zawsze takie gifty kwituję „proszę to sobie schować, nie interesuje mnie ta marka i jej nie używam”. 

     

    Niespodzianka na koniec!

    To już kolejny raz mi się zdarza w tej perfumerii, że nie dostaje tego odcienia, co wybrałam. Całe szczęście, że zwróciłam na to uwagę jeszcze na schodach w drodze na parking. Komentarz ze strony konsultantki: no cóż, zdarza się… Tak więc pilnujcie! i patrzcie na ręce konsultantkom Douglas, bo inaczej czeka Was pasmo rozczarowań i niesmaku, a czasami mocne poirytowanie, gdy ową pomyłkę zauważycie dopiero w domu.

     

    Dlaczego robiłam zakupy w Douglasie?

    No właśnie. Dlaczego? Jest tylko jeden powód. Ciekawe, która z Was się już domyśliła. Tym jedynym powodem, dla którego robię zakupy stacjonarnie jest wygenerowany bon rabatowy 40 zł, który ma tylko 3-miesięczną ważność na wykorzystanie go. Na moim koncie były do wykorzystania dwa takie bony.  Bałam się, że znów mi przepadną jak kiedyś i tylko dlatego moje nogi przekroczyły progi tak nielubianej perfumerii. 

     

     

    Sephora online

    Nie wiem sama, gdzie bardziej kocham robić zakupy? Na sephora.pl, czy stacjonarnie w Borku, Galerii Dominikańskiej, Renomie lub w Magnolii? Właściwe obojętnie, do której trafię, zawsze spotykam się z tym samym poziomem zainteresowania i chęcią pomocy przy jednoczesnym poczuciu swobody. I nie dlatego, że owe konsultantki mnie znają, bo nie znają. Odnoszę wrażenie, że na przestrzeni kilku miesięcy cały personel ulega wymianie w 60% i zazwyczaj trafiam na nowe osoby, które podobnie co te, które mnie kojarzą, chcą pomóc coś odnaleźć.

     

    Jednak porównując moją częstotliwość zakupów stacjonarnych do internetowych, to zdecydowanie wygrywa ta druga opcja. Sama nie wiem, czym jest to głównie podyktowane. Wygodą? Oszczędnością czasu? Może sidłami, że są fajne prezenty do zakupów? Bywa to różnie, jednak patrząc na moje ostatnie zakupy, podkład Estee Lauder Double Wear Water Fresh Make up oraz płynną szminkę Smashbox kupiłam wraz z Sephora Box. Zestaw kosmetyków do pielęgnacji Estee Lauder również kupiłam z zestawem miniatur EL.

     

    Sephora stacjonarnie

    Standardowo obsługa jest wszędzie identyczna. Zawsze odczuwam niewymuszoną chęć bez malowanego, sztucznego uśmiechu w odnalezieniu tego, co szukam. Po prostu konsultantki w perfumeriach Sephora są jak dziewczyny z sąsiedztwa, nienachalne, pomocne i ewidentnie lubią gadać o kosmetykach godzinami ze swoimi klientkami.

     

    W ciagu minuty, od rozpoczęcia rozmowy ze mną, jestem zapraszana na wysokie krzesło w celu nałożenia i sprawdzenia jak dany podkład będzie wyglądał na mojej cerze lub dana pomadka na ustach. Pędzle, po które sięga konsultantka zawsze są czyste i jedyną rzeczą, którą robi przy mnie jest dezynfekcja i osuszenie pędzelka, którym nałoży mi kosmetyk. Oczywiście demakijaż i nałożenie odpowiedniej dla typu cery pielęgnacji jest w Sephora standardem. 

     

    Co ostatnio kupiłam?

    Skusiłam się na 5 produktów: nowy podkład w sztyfcie, o którym mówił wizażysta marki Smashbox na ostatnich Sephora Trend Report, mocno kryjący korektor pod oczy Kat von D, metaliczny cień Dior w odcieniu #khaki, leciutki fluid Sephora oraz dużo wcześniej kupiona baza kamuflująca pory Smashbox. Na pewno o tych rzeczach napiszę coś więcej.

     

    Gifty

    To najprzyjemniejszy element kończący zakupy w perfumerii Sephora. Zawsze jakaś miniatura, zawsze coś, co ma duże szanse na to, że po skończeniu próbki dany produkt kupię. I zawsze jest to garść próbeczek, i to samych nowości. Kto nie lubi takich rzeczy!

     

    Brawo Sephora!

     

     

    Rossmann

    Uwielbiam tę drogerię! I choć rzadko kupuję tam kosmetyki do makijażu, to zakupy robię w nim przynajmniej 6-8 razy w miesiącu. Tym razem, do akcji rabatowej -55% na kosmetyki do makijażu przyciągnęła mnie marka Deborah Milano, która pojawiła się w wybranych drogeriach sieci Rossmann. Uzupełniłam brakujące kolory ulubionych matowych pomadek Fluid Velvet o kolejne 3 odcienie. Dobrałam również jasną, koralową pomadkę w złotym opakowaniu oraz czerwień z najnowszej kolekcji Atomic Red Mat #19.

     

    Nie byłabym sobą, gdybym nie wrzuciła do koszyka dwa okazyjne pudry brązującej – jeden sypki marki L’oreal, drugi wypiekany z Max Factor. Oba odcienie bardzo mi się podobają i pięknie opalają moją zbyt jasną cerę.

     

    Obsługa

    W Rossmannie podoba mi się opcja samodzielnego kasowania swoich produktów. Oszczędza to znacznie czas. Bez zarzutu działa obsługa, za każdym razem zaskakuje mnie uprzejmość i chęć pomocy w odnalezieniu pasującego odcienia, gdy oglądam jakiś nowy podkład, który trafił na drogeryjną półkę. 

     

     

    ***

    Reasumując. Kiedyś, dobre kilka lat temu, Douglas słynął i sam się tym zachwalał, że Sephora może dawać lepsze rabaty, ale najlepszą obsługę oferuje tylko i wyłącznie Douglas. Jak widać, dużo w tej dziedzinie się zmieniło. Może zamiast przyjmować ludzi dających się mocno podporządkować,  warto by było skorzystać ze standardów Sephory, dać możliwość bycia sobą oraz więcej luzu pracownikom, aby mogli być bardziej mili dla swoich klientów. Myślę, że jest to prostsza droga do zdobycia klienta. Jak to powiedział kiedyś Richard Branson „Jeśli zadbasz o pracowników, oni zatroszczą się o klientów”. Sephora, jak zauważyłam już o tym wie.

     

     

    • Mru

      Z tą obsługą w Sephorze w Magnolii nie całkiem się zgodzę. Raz trafiłam tam na jednej z wielkich wyprzedaży sephorowskich i było -90% na lakiery Opi ze starszej kolekcji. Podpytałam jedną panią (bardzo miłą), czy to na jakiś jeden wybrany kolor, ale potwierdzila, ze faktycznie cała stara kolekcja. Wybrałam kilka odcieni, w drodze do kasy był dodatkowy stand z tą promocją, więc wzięłam jeszcze jakiś i przy kasie poprosiłam inną ekspedientkę o sprawdzenie, czy wszystkie odcienie będą w promocyjnej cenie. Była dla mnie mega niemiła, prawie mnie wyśmiała, że jak to za 5zł, one kosztują 50zł, na co mówię, że przecież jest promocja, pani mocno zdegustowana sprawdziła, okazało się, że faktycznie są po 5zł, ale już nie skomentowała. A ja się poczułam jak jakis wieśniak. Na szczęście to nie reguła i przeważnie trafiam na milszą obsługę w Sephorze.

      • Faktycznie niemiła sytuacja, dawno to było?

        • Mru

          Jakoś w kwietniu/maju 🙂

    • Aleksandra Matylda

      Najczęściej kupuję w Sephorze, to moja ulubiona drogeria, ale muszę na nią trochę ponarzekać 🙂 Mam wrażenie, że prawie za każdym razem, jako próbkę dostaję podkład z (chyba) Clinique, dodatkowo za ciemny. Jakiś czas temu w tym samym dniu robiłam zakupy w dwóch wrocławskich sephorach i w obydwóch dostałam takie same próbki (jakiś krem i za ciemny podkład). Miałam też niefajną przygodę ze sklepem internetowym, kiedy zrobiłam zamówienie (i je z góry opłaciłam) na kwotę prawie 1000zł i zamówienie nie było realizowane, ale pieniądze zeszły z konta. Połapałam się po kilku dniach, że mają jakiś błąd w systemie. Pisałam maile, potem wiadomości na facebooku. W końcu po publicznym komentarzu na ich profilu, dostałam wiadomość z prośbą o potwierdzenie przelewu. Kilka razy wysyłałam potwierdzenie i nic. Potem były telefony na infolinię, które nic nie dawały. Dodatkowo kiedy w końcu udało mi się dodzwonić do ogarniętej konsultantki to okazało się, że nie wyślą mi jednego produktu bo kupiłam go po promocyjnej cenie, a ta już nie obowiązywała. Zwrócili pieniądze za ten produkt, ale uważam, że przy takiej kwocie powinni byli zaproponować jakiś nawet symboliczny bonus czy coś, albo sprzedać tę kredkę po cenie, w jakiej ją zamówiłam. Cała sprawa zajęła chyba więcej niż trzy tygodnie i miałam naprawdę duży problem, żeby ktoś w końcu zajął się na poważnie moją sprawą. Lubię zakupy w Sephorze, kupuję tam na tyle często, że mam złotą kartę, ale widzę trochę niedociągnięć u nich. Co do konsultantów to złego słowa powiedzieć nie mogę, obsługa jest miła:) Ten przypadek z nieudanymi zakupami przez ich stronę był na szczęście jednorazowy. Regularnie coś u nich zamawiam i nie ma problemu, przesyłki docierają zazwyczaj bardzo szybko, ale wybieram już tylko płatność przy odbiorze. Trochę się rozpisałam. Pozdrawiam serdecznie 😀

      • Miałam identyczną sytuację kiedyś ze sklepem internetowym, zamówienie poszło, kasa ściągnięta z konta, ale nagle anulowali zamówienie, bo stan magazynowy się wyczerpał. Kasa jednak nie wróciła samoistnie na konto. Musiałam dzwonić, a potem pisać w sprawie zwrotu gotówki. W sumie, żeby nie przedłużać, pół roku czekałam na reakcję i dopiero po trzecim telefonie na infolinię udało mi się załatwić temat z miłym panem, który zaproponował w ramach rekompensaty tak długiego oczekiwania na zwrot, kupon zakupowy online na 30 zł. Po mojej prośbie nawet zwiększył na 40 zł i mogłam tę kwotę wykorzystać na zestaw przecenionych pędzli Sephora z pięknymi, złotymi rączkami.

        Miałam sporo szczęścia jak widzę, bo u Ciebie było bardzo niemiło.. 🙁
        Faktycznie powinni zaproponować mały bonus, tym bardziej, że jesteś ich najlepszym klientem ze złotą kartą.

        Wiesz co, tak myślę, że kiedyś, parę lat temu, pokazując złota kartę przy kasie, konsultantki inaczej nas traktowały, czyli bardziej nas rozpieszczały choćby próbeczkami, teraz Clinique dostaje ten, co nie upomni się o lepsze gifty. Ja wykorzystuje często fakt, że mam wygenerowane 8 rabatów 10% i to ich zobowiązuje, by podarować o wiele ciekawsze próbki. Może to zabrzmi pazernie, ale nie lubię dostawać ochłapów, lubię ciekawe i nowe kosmetyki, lubię, gdy ktoś mi potrafi wygenerować jakąś potrzebę, a nie – jak w przypadku Douglasa – otrzymać próbkę kremu dr Eris.

        Dziękuję Ci bardzo za Twój komentarz, cieszę się bardzo, że się tak rozpisałaś :))
        Ściskam ciepło!

        • Agnieszka S.

          Swoją droga – jak ładnie zasugerować/poprosić gdy mając złota kartę i płacąc przy okazji sporo za zakupy o jakieś lepsze gifty? Nie lubie się podmawiac ale o pomstę do nieba wola kiedy przy zakupie zestawu kremów chanel (Le lift na dzień, pod oczy i serum) dostaje probki saszetki kremu eris czy męskiego zapachu… Moja szefowa zawsze tak poprowadzi rozmowę ze przy niewielkich zakupach dostaje np lusterko guerlain z mini szminkami czy kremy w słoiczku 15ml… Jak wymagać takiego „poważniejszego” traktowania nas jako klienta który wydaje niemało?

    • Missty

      A ja mam zupełnie inne wrażenia z ostatniej wizyty w oby dwu perfumeriach (Douglas i Sephora). W Douglasie byłam z tego samego powodu, a mianowicie bon na 40pln 🙂 chciałam kupić podkład Clarins i o tym też poinformowałam konsultantki gdy ta zapytała czy może mi pomóc. Powiedziałam, że dostałam próbkę podkładu tej marki ale był za ciemny i chciałam go kupić bo efekt mi się podobał ale inny odcień. Pani od razu poprosiła mnie na stołek, zabezpieczyla ubranie przed ubrudzeniem, zrobiła demakijaż i nałożyła gąbeczką dwa kolory żebym mogła się zdecydować sama (były bardzo podobne) który będzie lepiej pasował. Na moje pytania dotyczące utleniania się produktów jak i obecności różowych/żółtych podtonow również odpowiedziała. Następnje chcialam powąchac kilka perfum i pani chetnie wypsikala dla mnie testery, zaproponowala rowniez kilka jej zdaniem fajnych zapachow i jeszcze zapytala czy chce jakis przetestowac na sobie. Przy kasie dostalam probke nowego serum Clarins i miniaturke nowego zapachu Guerlain. Konsultantka jeszcze nienachalnie probowala skusic mnie kremem do ciala (bo byl w promocji) i zelem do mycia, ale odmowiłam. Generalnie wyszlam bardzo zadowolona a Obsługa była mila i bez zarzutu. A dodam jeszcze, że przyszłam z dzieckiem w wózku (na szczęście spało:)) i bez markowej torebki 😉

      • Missty

        A w sephorze szkoda słów…. chcialam kupić bazę i mgiełke kokosową Marca Jacobsa, ale najpierw ją przetestować. Oczywiście testerów nie było, bazy też nie, ale Pani zaproponowała że mogą ją ściągnąć z innej perfumerii i żebym zostawiła nr tel. Odezwali się po miesiącu (!) że jednak nie będą mieli testera ale jak chce mgiełkę kokosową to z innej firmy mają. Powiedziałam że nie jestem już zainteresowana bo kupiłam ją „w ciemno” on-line. Na tej samej wizycie chciałam przetestować również perfumy estee lauder, ale pani powiedziała że również (!) Nie ma testera i spojrzała na mnie dość dziwnie, coś w stylu „a po co go chcesz testować jak i tak nie kupisz”. Niestety nie zaliczyłem tej wizyty do najprzyjemniejszych :/
        A oby dwa sklepy S i D w galerii Forum Gliwice 🙂

        • Zapytam o co innego, a jak się sprawuje mgiełka MJ? Jesteś zadowolona z niej?

          • Missty

            Jest ok, ale bez szału. Daje takie „mokre” wykończenie, znosi efekt pudrowosci 😉 ale duuuuży minus za atomizer :/ jest jakiś felerny i czasem rozpryskuje nie mgiełke, a całkiem spore krople, które nie ściągnięte szybko beautyblenderem psują makijaż pozostawiając na twarzy efekt jak po kroplach deszczu. Trzeba opanować technikę spryskiwania 😉 dodam jeszcze że to nie tylko moj egzemplarz ma taki zły atomizer, bo już kilka opinii o tym czytałam (niestety już po zakupieniu produktu)

      • Czyli wyjątki się zdarzają…super! 🙂

        Missty, ogromnie się cieszę, że gdzieś jeszcze w PL zdarza się obsługa Douglasa na takim poziomie i przyjaznym podejściu do klienta, o jakim napisałaś, ale we Wrocławiu takich ludzi to ze świecą szukać.

        A propo „delikatnego wciskania” produktu, to przypomniałaś mi to, co mi ostatnio opowiadała moja psiapsióła, gdy robiła zakupy w Douglasie. Kupiła krem Yonelle do twarzy, a konsultantka wciskała jej kolejny, żeby sobie kupiła – totalnie nieprzemyślane zachowanie, wiadomo, że kremy wystarczają na minimum 3 miesiące, więc mogła próbować jej „wcisnąć” jakiś zapach lub coś z makijażu. Gdy moja Ewa poprosiła o próbkę kremu, który szczególnie ją interesował, to ta zaproponowała, żeby sobie kupiła mini zestaw z tym kremem Biotherm za bodajże 69 zl, tam jest próbka tego kremu, więc niech sobie kupi. Dramat, to po są testery?

        Tak więc poziom obsługi Douglasa we Wrocławiu i na obrzeżach Wrocławia jest dramatyczny. To się musi zmienić, nie można traktować klientów w ten sposób.

    • Nie byłam nigdy w D i dobrze mi z tym 😀 Ostatnio musze pochwalić Magdalenę z Sephory była bardzo miła i nie ‚łaziła’ za mną, nawet chętnie chciała mnie posadzić na fotel, zniosła moje marudzenie i znała się na rzeczy ale może dlatego, ze tam gdzie ja jeżdzę to nie taka metropolia jak Wrocław ;D

      • Magdalena z Sephory, czyli kolejna dziewczyna z sąsiedztwa 🙂

        No, Wrocław staje się powoli gigantem, jeśli chodzi o powierzchnie handlowe:)
        Teraz Wroclavia robi furorę 🙂

    • Bardzo ciekawe spostrzeżenia, choć nie ma chyba reguły. Co perfumeria, to inne zwyczaje według mnie. Kiedyś mnie zawiodły pracownice Sephory, innym razem Douglasa. Różnie to bywa, ale też nie zawsze kupuję we Wrocławiu. Próbki często wołają o pomstę do nieba, ale czasami są ok 🙂

      • Możliwe, że nie ma reguły, ale jak wynika z moich doświadczeń, obsługa Sephory wygrywa z Douglasem 5:0 🙂

    • Aga, 2000 dolców? O matko :))) Pochwal się co kupiłaś…! 😀

    • To mamy identyczne doświadczenia :)) Trafne porównanie z tymi próbkami jak z gazetki :))

    • też nie lubię Douglasa, obojętnie w którym miejscu, ochrona zerkająca dziwnie, co minutę pytania konsultantki „w czym mogę pomóc” i nie przydatne próbki, koszmar! W Sephorze jest lepiej, a Rossmann to luzik i święty spokój 🙂

      • O tak, ochrona w Douglasie jest bardzo niedyskretna w swoim działaniu!

    • Aga.. szczena mi opadła! 😀
      Cudowne zakupy dokonałaś!

      Polujesz na nową kolekcję Guerlain?

      Ah, i jeszcze jedno i najważniejsze – prowadzisz gdzieś bloga lub kanał w social media?

    • Chyllcia Stylee

      Też jestem osobą, która zanim coś kupi, musi to mieć najpierw na liście zakupów 🙂 Ja również wolę perfumerie Sephora niż Douglas, choć u mnie w perfumeriach niestety ile by się nie wydało nie ma co liczyć na miniaturki, jedynie jakieś saszetkowe próbki. Choć ostatnio się zraziłam do jednej perfumerii stacjonarnej w Trójmieście, gdyż konsultantka pochlapała mi bluzkę podkładem. Czekam na opinię o duecie Guerlain oraz podkładzie Estee Lauder 🙂

      • Matko, w której to perfumerii taki brak profesjonalizmu…?

        W Trójmieście najbardziej lubiłam chodzić do Sephory w Galerii Bałtyckiej 🙂 miałam tam swoją ulubioną konsultantkę, panią Karolinę :)Douglas w Bałtyckiej wołal o pomstę do nieba jeśli chodzi o uzupełnienie asortymentu np, Shiseido.

        Z kolei do Douglasa jeździłam aż do Klifu, ze względu na obecność kolorówki Armaniego.

        Recenzja najszybciej za 2 tygodnie sie pojawi :**

        • Chyllcia Stylee

          Zaraz opiszę na e-maila całą tą sytuację i napiszę, która to perfumeria 🙂

    • Agnieszka S.
    • marmaz18

      Ja miałam bardzo nieprzyjemną sytuację właśnie w Douglas w Dominikańskiej. Konsultantka najpierw mnie obsługiwała a w pewnym momencie obróciła się do mnie plecami bo pojawiła się „chyba” jej stała klientka” i poprostyu mnie olała i zaczęła obsługiwać tą Panią. Zatkało mnie totalnie. Też nie lubię Douglasów. Zresztą ich polityka wobec klientek jest beznadziejna. Zistawiamy grubą kasę za kosmetyki a na urodziny dostajesz bon na 10% zniżki. Dramat. To Dni VIP w sephora z 20% rabatem są częściej. Pozatym często dodtaję przesyłki z sephora próbkami, katalogi itp. W Douglasie kupuję jak już muszę i są jakieś lepsze promocje i tylko marki których nie ma Sephora np. makijazówka Clarins

    • W Douglasie kupuję rzadziej, ale za to w Sephorze robię zakupy regularnie i jestem bardzo zadowolona z ich obsługi. Panie znają się na pracy i produktach, które sprzedają. Za to ogromny plus 🙂

    • Zgadzam się z tym co napisałaś odnośnie Douglasa. Mam wrażenie, że Sephora jest dla każdego, a Douglas tylko dla bardzo bogatych osób. Zawsze jak tam wchodzę, czuję jak personel próbuje się wywyższać.

      • Malta

        O matko. Tak. Nie daj, borze szumiący, wpaść tam w dżinsach i t-shircie. Robię się chora, kiedy mam wejść do Douglasa i naprawdę, musi czegoś nie być online, żebym tam weszła.

    • Powinnaś!! I daj linka, jak założysz COKOLWIEK :))