Black Rose Skin Infusion Cream | Sisley

     

    Jak każda kobieta, swój wybór kremu opieram na kilku ważnych czynnikach, mających wpływ na moją decyzję. Pierwszym z nich jest przekonanie o potencjalnym działaniu i efektach. Drugą, niemniej ważną rzeczą jest skład poszczególnego produktu. Jeśli dominują w nim wysoko wyselekcjonowane składniki pozyskiwane z najczystszych źródeł i wymienione są jako ekstrakty, zaczynam być mocno na TAK.

     

    Trzecim elementem, który rówież ma wpływ na wybór to konsystencja. Cenię sobie lżejsze formuły ze względu na posiadanie cery mieszanej. Równie ważna jest dla mnie wydajność. Nie lubię, gdy coś znakomitego szybko mi się kończy. Nie przepadam za pojemnością kremu w ilości 30 ml. 

     

    W mniejszym stopniu decydują takie rzeczy jak zapach oraz cena. W niektórych przypadkach ten ostatni priorytet jest ustawiony o wiele wyżej, jednak ze względu na świadomość, wiedzę oraz dbałość o siebie, należę do tej grupy kobiet, które stawiają sobie coraz wyżej poprzeczkę w kwestii wyboru jak najlepszej pielęgnacji. 

    Najmniej istotnym elementem jest opakowanie danego produktu. Aczkolwiek w dzisiejszych czasach, wszystkie produkty do pielęgnacji jak i makijażu przykuwają uwagę swoim pięknem, a czasem i mistrzowskim wykonaniem. 

     

     

    Niezwykły krem – Black Rose Skin Infusion

    Black Rose Skin Infusion Cream to krem, o którym powinnam była już dawno napisać na blogu, ale ze względu na fantastyczną wydajność podniosłam mu lekko poprzeczkę testując go w bardziej surowych warunkach. Mianowicie chciałam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy krem ma szansę sprawdzić się nie tylko latem, jesienią, ale również zimową porą, która dla skóry jest najbardziej trudna. Jak się zatem sprawdził? 

     

    Premiera kremu Black Rose Skin Infusion miała miejsce w czerwcu ubiegłego roku. W ciągu kilku następnych dni przystąpiłam do sprawdzenia produktu na swojej cerze. Przyznam szczerze –  z dość sceptycznym nastawieniem. Otóż biorąc pod uwagę nietypową lekkość konsystencji byłam przekonana, że krem skończy się w bardzo szybkim tempie i nie zdążę zaobserwować obiecanych efektów, o których wspomina marka SISLEY. Tak się jednak nie stało.

     

    SAMSUNG CSC

     

    Czym zaskoczył mnie krem marki Sisley?

    Pierwszym fantastycznym doświadczeniem, jakie miało miejsce było poznanie wspomnianej wcześniej konsystencji. Lżejsza od serum, ale o wiele lepiej nawilżająca. Po zetknięciu się ze skórą twarzy, krem Black Rose Skin Infusion zmieniał swoją postać w mikro krople wody. Skóra przez moment wygląda jak zroszeniu. Solidna dawka nawilżenia odczuwalna jest momentalnie, podobnie jak poczucie świeżości oraz komfortu. 

     

    Po dwóch tygodniach stosowania zauważyłam, że skóra z dnia na dzień faktycznie robi się coraz ładniejsza, bardziej elastyczna i sprężysta w dotyku. Krem Black Rose Skin Infusion dzięki swojemu bogatemu składowi ma wpływ na widoczność rozszerzonych porów oraz naczynek na policzkach. Zauważyłam, że stają się mniej widoczne. 

     

    Czego nie zauważyłam? Ani razu nie przytrafiło mi się uczucie dyskomfortu, ściągnięcia ani pieczenia skóry. Krem na tyle świetnie się sprawdzał, że nie czułam potrzeby stosowania dodatkowo serum pod krem – być może to nie dotyczy osób z cerą suchą.

     

    Black Rose Skin Infusion sprawdził się latem, jesienią oraz wczesną zimą. Genialna wydajność to jedna z najważniejszych zalet, jakie mogę z pewnością wymienić. Podobnie jak skład, a jaki on jest? Najprościej podsumowując – bardzo wyszukany, a konkretniej..?

     

     

     

    Skład kremu Black Rose Skin Infusion

    • Sisley wykorzystuje kwintesencję rzadkiego składnika aktywnego, którym jest Czarna Róża, łącząc jej wodne i oleiste ekstrakty. Czarną Różę połączono z dwoma równie wyjątkowymi różami. Z Ekstraktem Róży Majowej o kojących i odświeżających właściwościach oraz Ekstraktem z Róży Alpejskiej o właściwościach przeciwutleniających i chroniących blask cery. Ten różany koktajl przynosi wyjątkową skuteczność działania i niezwykłe doznania dla zmysłów.

     

    • Ekstrakt z kielicha Miechunki zapewnia sprężystość naskórka i skóry właściwej. Połączono go z ekstraktem z Algi Padina pavonica, który wzmacnia materac wodny skóry właściwej, zapewniając jej sprężystość.

     

    • Wodny Ekstrakt z Czarnej Róży natychmiastowo wygładza powierzchnię naskórka, umożliwiając lepsze odbijanie światła. Połączono go z ekstraktem z kwiatu Hibiskusa o właściwościach ujędrniających i delikatnie złuszczających, zapobiegających ziemistości cery. Ekstrakt Róży alpejskiej, nowy składnik aktywny wykorzystany przez markę Sisley, jest naturalnie bogaty w silne przeciwutleniacze, które przywracają cerze blask.

     

    • Połączenie Ekstraktu olejku z Czarnej Róży, Wody z Róży Majowej i Olejków z Masła Shea zapewnia skórze miękkość, natychmiastową świeżość i trwały komfort.

    Cena – 719 zł/50 ml – dostępny tutaj (klik).