Kosmetyczne zakupy z grudnia (2018)

     

     

    Nie zaszalałam w grudniu. Nie wykupiłam połowy Sephory, w Douglasie nic nie kliknęłam. I aż sama siebie nie poznaje, bo jak dotąd przynęta pod hasłem 30% na kosmetyki do makijażu działała na mnie niezwykle kusząco, a momentami wręcz obsesyjnie. Rozsądek? Nie sądzę.

     

    Tym razem, moim kosmetycznym hasłem przewodnim był motyw powrotu do sentymentów i ochota na biel. Jednak ta dewiza nie zadziałała w drogerii Superpharm, a tym bardziej w Harrodsie. Tak, tam po raz pierwszy coś kupiłam i to na dodatek kosmetyczne dzieło sztuki płacąc za przesyłkę 96 zł. Można? Można i czasem trzeba jak się widzi coś, co nie pozwala potem zasnąć. Dodatkowo miałam super pretekst. To cacko miało być ukoronowaniem i pamiątką podsumowania roku 2018, który był po prostu wspaniały! 

     

    Ale do rzeczy! Co kupiłam, gdzie i dlaczego. 

     

     

    Sephora

    • super zestaw szminek

    Tak jak wspomniałam wcześniej, motywem przewodnim zakupów była biel (nie mam pojęcia, czemu akurat nie czerwień…?). Zaczęło się od kolejnego opakowania szminki My Rouge G – białego marmurka, pięknie nazwanego Minimal Chic. Idealnym zwieńczeniem duetu wydawała mi się być szminka oznaczona symbolem 999, Sparkling White. I tak też zrobiłam.

     

    Będąc w perfumerii Sephora, oprócz tej szminki, zaczęłam również przeglądać identyczne białe z innych marek. Wybrałam tę z marki Dior, taki biały, satynowy i lekki mat 000 – Ultra Light 47. Oczywiście nie planuję jej używać solo, ale jako bazę. Ma potencjał!

     

    W oko wpadła mi również przepięknie pachnąca, do użytkowania zawsze i wszędzie – Le Petite Robe Noire, 005 Lip Strobing. Ma pięknie mieniące się drobinki i cudownie nawilża usta. 

     

    My Rouge G Guerlain *Minimal Chic

    DIOR 000 – Ultra Light 47

    My Rouge G 999 Sparkling White lipstick

    Le Petite Robe Noire, 005 Lip Strobing

    Le Petite Robe Noire, 005 Lip Strobing

     

     

    • powrót do sentymentów. Magiczny puder.

    Oprócz tego pakietu szminek, przez sephora.pl zamówiłam sobie puder, który kiedyś przez dobry szmat czasu był moim wielkim odkryciem i faworytem. Nic się nie zmienił (oprócz ceny na korzyść). Jest tak samo dobry, co kilka lat temu. To puder sypki Halo Hydrating marki Smashbox. Super nawilżający puder z kwasem hialuronowym, nie pozostawia jakiejkolwiek warstwy pudrowej. 

     

    • obowiązkowy, całoroczny ratunek do ust

    Lanolips to magiczny produkt do pielęgnacji ust. Działa tak samo rewelacyjnie na regeneracje ust podczas doskwierających upałów i po doświadczeniach ze słoną wodą jak i w przypadku niekorzystnych warunków atmosferycznych, jakie towarzyszą zimą. Znamy jakie to są, prawda?

     

    Suche, niekiedy gorące powietrze z klimatyzatora lub kaloryfera naprzemiennie z okrutnym zimnem, a czasem mrozem i wiatrem. Gotowe spierzchnięcia, a czasami i strupki można mieć zagwarantowane w ciągu niecałej doby. Dlatego nie ma takiej opcji, żeby nie mieć w zanadrzu balsamu do ust. Lanolips sprawdził mi się w każdych, najgorszych warunkach. Ratuje, regeneruje i zabezpiecza. To jest właśnie ten jeden z produktów, gdzie uświadamiasz sobie, że po prostu musisz już go mieć i tyle. 

     

     

    • minerały + puder brązujący + nowość + Dior

    Wyjątkowo, ten sezon – zima 2018/2019 we Wrocławiu nie należy do typowo nasłonecznionych w porównaniu do poprzednich okresów. I choć znalazłam fantastyczne antidotum na brak słońca, które identycznie steruje moimi hormonami i doskonałym samopoczuciem to mimo wszystko musiałam sobie sprawić jeszcze jeden czynnik zastępujący ukochane słońce – delikatne działanie promieni słonecznych czyli… puder brązujący.

     

    Wybór padł na aż 3 sztuki – Diorskin Mineral Nude Bronze 05 Warm Sunlight z marki Dior oraz dwa marki Sephora, chłodniejszy odcień Bali 02 oraz ciut ciemniejszy i cieplejszy Mykonos 03

     

    Dior Bronze

     

    • Peach Perfect

    Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawiła sobie choćby jednego podkładu, zwłaszcza, gdy trwa promocja -30% w perfumerii Sephora. Podkład Too Faced kusił mnie od dawna i zwyczajnie poczułam impuls, by sprawić sobie ten rozpowszechniony zachęcająco produkt do upiększania skóry twarzy. Pierwsze testy już za mną i już zwróciłam uwagę na dwa szczegóły dotyczące tego produktu.

     

    Czy wyląduje na liście polecanych podkładów dla cer z rozszerzonymi porami? Być może, jeśli spełni jeszcze jeden warunek, a na to potrzebuje jeszcze chwili testów i pod koniec miesiąca wreszcie pojawi się długo wyczekiwany wpis o podkładach. 

     

    Podkład Too Faced Peach Perfect

     

    Harrods

    Ja nie mam pojęcia jak trafiłam na tę stronę i co takiego szukałam w necie, w grafice, że otworzyła mi się strona harrods.com. Po prostu nie wiem. Jak już się z niewiadomych przyczyn znalazłam się w tym sklepie, to z ciekawości kliknęłam na zakładkę SALE. Oczywiście beauty. Chciałam zobaczyć, co ciekawego u nich jest przecenione i na którejś ze stron ukazał mi się piękny case szminki My Rouge G – Stunning Queen. Złapałam oddech.

     

    Przez chwilę odezwał się głos rozsądku, no bo przecież to u mnie nie jest standardem, żeby ot tak płacić 96 zł za przesyłkę, ale ten produkt był tak piękny, tak wyjątkowy. Nie umiałam go minąć wzrokiem tak obojętnie.

     

    I aby sobie trochę uśrednić koszty za przesyłkę dobrałam jeszcze dwie szminki marki Guerlain – obie z limitowanej, świąteczne edycji (91 i 92), które, jak się okazało, są o wiele tańsze niż u nas z rabatem 30%. Kosztowały mnie 76 zł (za sztukę), bo skorzystałam jeszcze z rabatu 10%. 

     

    Ile czasu czekałam na przesyłkę? Realizując zamówienie 31.12.2018 paczkę otrzymałam 3 stycznia 2019 r. kurierem DHL. Szybko, prawda?

     

    Harrods, i love you!

     

     

    Superpharm

    Do drogerii weszłam z zamiarem zakupu tusz z Maybelline. Tego w żółtym opakowaniu. Pamiętam, że fajnie podkręcał rzęsy, potrafił nieco je wydłużyć i kosztował niewiele. Jednak wiecie co się dzieje, gdy się zobaczy aktualną akcję promocyjną. I to nie byle jaką, 1+1. No i plany się zmieniły.

     

    Zapomniałam po co przyszłam i zamiast tego kupiłam paletkę cieni Maybelline Total Temptation  z cieniami i dwoma pięknymi rozświetlaczami, korektor pod oczy Max Factor Radiant Lift, paletkę pudrów brązujących Rimmel oraz śliczną szminkę L’oreal X Balmain w odcieniu Confidence. Za wszystko zapłaciłam 120 zł. 

     

    Z tej szminki jestem najbardziej zadowolona i kusi mnie myśl, czy nie kupić kolejnej, tej samej. Bardzo dobre mam zdanie na temat palety cieni Maybelline. Makijaż oczu zimniejszymi odcieniami potrafi świetnie się trzymać przez cały dzień bez żadnej bazy, z kolei te cieplejsze mają nieco słabszą trwałość.

     

    Paleta pudrów brązujących Rimmel jest rewelacyjna! świetne kolory, mega trwałość, łatwe wtapianie i blendowanie, a co za tym idzie konturowanie twarzy wychodzi doskonale. Jedynie do czego można się delikatnie przyczepić to zapach produktu.

     

    Radiant Lift również zdobyłby maksymalną punktację za idealny produkt, gdyby nie małe problemy z aplikatorem. Jest odrobinę za mało gąbczasty. Za sztywny. I jeszcze jedno, trudno utrzymać kontrolę nad ilością wydobywanego produktu. To jedyne mankamenty. Sam korektor jako kosmetyk – super! Odcień, na który się skusiłam to ten najciemniejszy, który o dziwo bardzo ładnie stapia się z kolorytem jasnej skóry i zakrywa sińce. Trwałość 6 godzinna.