Szczotka parowa do prostowania włosów Fox

     

    Piękne, zdrowo wyglądające włosy to jeden z moich priorytetów odnośnie wyglądu. To, jak prezentują się moje włosy będzie miało bardzo duży wpływ na moje samopoczucie. Niemal każdego dnia, ze względu na ich rodzaj, muszę je myć i suszyć. Nie przeszkadza mi to. Lubię ten codzienny rytuał – mycie dobrym szamponem, po którym włosy pięknie pachną, potem ulubiony olejek, dzięki któremu są miękki w dotyku i łatwo je rozczesać. Czasem szybkie podcinanie grzywki, gdy już tego wymaga długość. I na koniec suszarka. W niecałe 15 minut mam fajnie ułożone włosy i lepszy humor. 

     

    Oprócz chęci testowania przeróżnych szamponów, odżywek, masek i olejków do włosów, lubię też sprawdzać sprzęt do stylizacji włosów. Nie do suszenia, ten do kręcenia, jak i ten do prostowania. Kiedyś, będąc w salonie fryzjerskim moje włosy doświadczyły styczności z prostownicą marki Joico. Właściwie to nakręcono nią loki.

     

    Również dla mojej fryzjerki była to pierwsza styczność z prostownicą parową i pierwsze, na co zwróciła uwagę było to, jak Joico Styler w momencie używania jej pięknie zamyka łuski włosa, przez co wyglądają na nawilżone, gładsze i pięknie lśnią. Wtedy po raz pierwszy zapamiętałam sobie tę uwagę i postanowiłam sama poszukać takiej prostownicy, co podobne cuda będzie robić. Na zakup Joico Styler jednak się nie zdecydowałam. Cenę miała taką, że nie chciałam wtedy tyle wydawać. No i tak zaczęły się moje poszukiwania.

     

    Fox Stream Brush

     

    Po dogłębnym zapoznaniem się z tematem wiedziałam już, że powinnam była szukać prostownicy z funkcją pary, bo to ona tak prawdopodobnie nawilża włosy. I to był pierwszy błąd.

     

    Zanim jednak kupiłam Fox Stream Brush, w moje ręce trafiła lokówka z funkcją IONIC. I wcale to nie była lokówka parową.Tak samo lokówka stożkowa – turmalinowa, a obie pięknie domykały łuski włosa, przez co włosy pięknie błyszczały i nabierały jakby ciężkości i nawilżenia. Jednak ani jedną ani drugą nie mogłam wyprostować włosów. I tak kupiłam Fox Stream Brush.

     

    Fox Stream Brush

    To nie był tani sprzęt, w necie widziałam, że nadal kosztuje ponad 440 zł. Czy prostuje włosy? Owszem, ale oprócz tego Fox Stream Brush ma mnóstwo wad. Po pierwsze, jak widać na załączonych zdjęciach, przesusza włosy, przez co wyglądają na matowe i suche, zwłaszcza na końcówkach.

     

    Podczas prostowania grzebień ciągnie za włosy, a jak dodatkowo stosujemy preparat do zwiększania objętości, zwiększa się liczba pociągnięć za włosy, co sprawia duży ból.

     

    Para, którą wytwarza sprzęt tak naprawdę nie wpływa korzystnie na włosy, a ponoć ma to być para jonizująca. Nic podobnego. Para ta to tylko opcja, można ją wyłączyć, a efekt prostowania uzyskamy ten sam.

     

    Czy jest poręczna? Niestety, i w tym wypadku nie mogę nic pozytywnego napisać. Jest dosyć masywna, ciężka i taka plastikowa jakby to była zabawka. Nie ma w niej elementów smukłości ani subtelności.

     

    Fox Stream Brush

     

    Piękne, gładkie, nawilżone i domknięte łuski włosa

    Taki efekt, jak poniżej na zdjęciach osiągnęłam zupełnie innym sprzętem. To zasługa lokówki marki Babyliss Curl Secret z funkcją IONIC. Plan jest taki, by taką gładkość, nawilżenie i połysk osiągnąć prostownicą na prostych włosach. Mam już nawet pewien model prostownicy upatrzony. Mam nadzieję, że tym razem będzie to strzał w dziesiątkę. 

     

     

    Babyliss Curl Secret z funkcją IONIC