Chanel Blush Camelia Rose

     

    Ani wiosna, ani to urocze wytłoczenie nie przyczyniło się do zakupu tego urokliwego różu. Magia zadziałała w chwili nałożenia na same kości policzkowe, bo ani trochę swatch na dłoni nie oddawał tego, co można było zobaczyć na policzkach.
    Nałożenie palcem na dłoń dawał wręcz transparentny efekt, który w świetle jarzeniówek mienił się drobinkami z delikatnie muśniętym kolorem jasnego różu. Za to z użyciem pędzla intensywność nabrała innych wymiarów. Od naszego widzimisie zależy, czy chcemy mieć subtelnie podkreślone policzki, czy też nim wykonturowane. Oba makijaże będą interesująco wyglądać.

    Czy długo patrzyłam na te kwiatki zanim go użyłam? A gdzie! Ja nie z tych:) Ale trzeba przyznać, że marka Chanel miała fajny pomysł z nadaniem takiego formatu kosmetykowi, któremu nie poświęca się z reguły takiej uwagi.

    Nie sądziłam, że można czuć tak kwiecisty zapach, zanim go jeszcze wyjmę z futerału i otworzę. To bardzo uprzyjemnia moment aplikacji. To taki anielsko-dziewczęcy zapach, mnie się bardzo podoba.

    Odcień tego kosmetyku to nie tylko brudny róż. Jaśniejszymi kwiatkami uzyskujemy rozświetlenie, delikatnie mieniącą się poświatę, która nadaje subtelności w makijażu w połączeniu z ciemniejszym kolorem. Z kolei jeśli chcemy nadać idealny rumieniec, wystarczy skupić się tylko na bledszych kwiatkach 🙂

    Poniżej na zdjęciu mam użyty bardzo jasny podkład Lancome Miracle Air #005 i przypruszyłam go prasowanymi meteorytami z Guerlain ( ale to nie z wiosennej edycji 2015). Na policzkach mam zmieszane kolory różu.

     

    Na zdjęciach poniżej skorzystałam z kremu tonującego Baby Glow z marki Guerlain w bardzo ciemnym odcieniu #04. Wyszła tak wściekła marchewa, że dopiero po użyciu rozświetlacza Bobbi Brown Brightening Finishing Powder #Porcelain Pearl i to na całą twarz, efekt nadawał się do pokazania. Chętnie Wam jutro zademonstruje jak wygląda Baby Glow #04 solo 🙂 Ale powiem Wam szczerze, aparat lubi zjeść kolor, więc nie zdziwi mnie, jak w komentarzach oznajmicie, że nic nie widać.

    Trwałość kosmetyku jest w sumie całodzienna. Trzyma się znacznie dłużej od tych wypiekanych, które u mnie wytrzymują próbę czasu tylko do 6 godz.
    3 gramowa fanaberia kosztuje 219 zł 😉
    Kosmetyki użyte w mejkapie.