Czas na zmiany. Projekt grzywka

     

    Nie lubię dniami i nocami zastanawiać się, czy coś zrobić, czy odpuścić i robić coś wg schematu. Lubię szukać inspiracji, uwielbiam ludzi, którzy jednym zdaniem – czasem nieświadomie wywołują u mnie falę burzliwych myśli dotyczących jakiejś zmiany lub kreują moje percepcje na jakiś temat, gdy akurat zabrakło mi natchnienia do opisu np perfum czy zrozumienia pewnych aspektów życia. I nie ważne, czy to jest podyktowane pozytywną intencją, czy negatywną. Każda akcja ma swoją reakcję. Krytyka mnie dopinguje, nie mam uprzedzeń do ludzi, którzy wypowiadają się w sposób negatywny. Uważam, że każdy ma swoją rację i tylko czując dyskomfort można coś zmienić – na lepsze. Kto nie lubi samej siebie zaskakiwać? Kto nie lubi cieszyć się ze swojego potencjału. Pochwały są super, bo są jak brawa, ale to właśnie krytyka pcha do przodu i to dzięki niej można osiągnąć lepsze wyniki. Ot, tak mnie wzięło na przemyślenia. W końcu wiosna przyszła, a wraz z nią potok moich myśli i słów.

     

    Jak każda kobieta lubię coś zmieniać w swoim wyglądzie. Lubię też zmiany w życiu, nie boję się ich, nawet w momencie, gdy wiąże się to z większym zaangażowaniem. Jeszcze nie tak dawno zastanawiałam się, jak tu się wziąć porządnie za siebie i zacząć lepiej się odżywiać. Nie sądziłam, że odkąd dowiem się o swojej chorobie, nie będę już mieć takich dylematów. W ciągu jednego dnia dostałam wielką porcję motywacji do zdrowego odżywiania. No co za paradoks.

     

     

    O swojej chorobie autoimmunologicznej – Hashimoto dowiedziałam się 3 tygodnie temu – na podstawień badań tarczycy (TSH, anty TG, anty TPO). Oczywiście mój organizm już dawno wysyłał mi sygnały, że coś się dzieje niedobrego. Jednak to były takie symptomy, że nijak można je było skojarzyć z chorobą Hashimoto. Przybieranie na wadze tłumaczyłam zbyt siedzącym trybem życia, mimo, że spacerowałam szybkim marszem 3-4x w tygodniu, stany lękowe i depresje tłumaczyłam stresem, choć go wiele w moim życiu nie ma. Nie umiałam tylko wytłumaczyć skąd się biorą te trudności w pisaniu i koncentracji? Potrzebowałam grobowej ciszy i trzech dni żeby np napisać tu na blogu recenzję, co kiedyś zajmowało mi maksymalnie godzinę. To nie było do mnie podobne. No i ten doskwierający brak radości w sobie. Nie miałam też typowych objawów jak przy niedoczynności tarczycy – sucha skóra, łamliwe paznokcie, wypadające włosy, uczucie zimna, problemy z zasypianiem. Dlatego moja endo oprócz Hashimoto, zdiagnozowała również subkliniczną niedoczynność tarczycy, czyli taka bezobjawową chorobę tarczycy. Choroba Hashimoto to choroba związana z układem odpornościowym. Na czym to polega? Układ odpornościowy atakuje organ tarczycy, traktuje ją jak intruza, dlatego ona tak kuleje i nie działa jak powinna. To naprawdę zagmatwana sprawa.

     

    No cóż, na zakończenie przejdę może do bardziej pozytywnej strony tego posta.  Inspirując się – i to na żywo – nowym wyglądem Patrycji z bloga Subiektywnablog.pl postanowiłam i ja zaszaleć i ściąć sobie grzyweczkę. Czuję się super dobrze. Taka odświeżona fryzurka, niby mała zmiana, a czuję się jakby mi ktoś podarował nową siebie. Nowa|Ja.

     

    Kto następny ma ochotę na metamorfozę wiosenną i pokazać się w grzywce? 

    Tagi: