Ulubieńcy #makijaż i perfumy | luty – marzec 2017

     

     

    Kontynuując wątek poprzedniego wpisu o ulubieńcach z lutego i marca, został mi jeszcze jeden, niewyczerpany temat dotyczący ulubionych kosmetyków do makijażu. Są to kosmetyki, po które najczęściej sięgałam i mogę je z czystym sumieniem polecić każdej osobie, bo jak mi się wydaje – są uniwersalne i mogą sprawdzić się na każdym typie skóry. 

     

    Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o perfumach. W lutym i marcu wybierałam zapachy z kategorii szyprowo-kwiatowej. Bardziej kwieciste i nieco słodsze od tych, które nosiłam w styczniu. Oba jednak fenomenalnie trwałe i z ogonem. Jednak nie przeciągając dłużej słów wstępu, przejdziemy od razu do konkretów. 

     

    Ulubieńcy luty – marzec 2017

     

     

    Makijaż twarzy

     

    • Podkład

    W lutym i marcu testowałam ich sporo. Wzięłam mocno pod lupę kilka drogeryjnych podkładów, by sprawdzić, które świetnie sprawdzają się przy cerze mieszanej oraz ładnie kamuflują strukturę rozszerzonych porów. Już mogę zdradzić, że trafiła mi się prawdziwa perełka z bardzo niskiej półki cenowej, ale o tym będzie następny wpis. I z góry uprzedzam, że nie dotyczy to Essence ani Catrice, tylko zupełnie innej marki.

     

    Jednak obok testów, miałam swoich dwóch faworytów: Lingerie de Peau z filtrem 20 SPF marki Guerlain oraz Fond de Teint Correcteur Invisible z filtrem 25 Pa+++ Eisenberg. Szczegółowy opis i wrażenia obu tych produktów niebawem pojawi się na blogu. Póki co, bardzo zachęcam panie pragnącym lekkości i jednocześnie świetnego krycia do wzięcia próbki w perfumerii Sephora. Tam oba podkłady znajdziemy bez problemu.

     

    • Puder, róż i bronzer

    Puder do modelowania twarzy Sisley Phyto-Touch zastąpił mi 3 kosmetyki do makijażu twarzy: puder, bronzer oraz róż. Tym jednym produktem mogłam i mogę wymodlewać rysy twarzy na 2 ulubione sposoby do konturowania. Dodatkowo byłam i jestem bardzo zadowolona z odcieni, efektu, trwałości oraz dołączonego pędzelka. Więcej szczegółów na jego temat znalazło się w oddzielnym wpisie, tutaj – klik

     

     

    • Korektor pod oczy

    Korektor Remarcable Marc Jacobs Beauty jest ze mną od wielu miesięcy.  Towarzyszy mi zwłaszcza w dniach, kiedy moje sińce pod oczami potrafią być bardzo widoczne. Jest gęsty, ale konsystencja świetnie współpracuje ze skórą i ładnie się z nią stapia. Jego siłę mocnego krycia wykorzystuje również na inne partie, które wolałabym zakamuflować. Pod tym względem również mogę na niego liczyć. Kolorystyka w pełni odpowiadająca preferencjom Polek. Moje uznanie w kierunku marki. 

     

     

    • Paletka cieni

    Oczarowała mnie jedynym słowem. Paletka cieni o wdzięcznej nazwie i w trójkątnym opakowaniu – Hello Lovely marki Sephora – to faworyt godny uwagi z kilku powodów. Świetna pigmentacja, rewelacyjny dobór odcieni. Są matowe, błyszczące oraz opalizujące. Opakowanie małe, zgrabne, idealne do kosmetyczki i do zabrania w podróż, czy delegacje. Nie pozostaje mi nic innego jak dodać – brawo Sephora!

     

    • Szminki

    Nie wiem, która szminka jest moim większym faworytem – Burberry Liquid Lip Velvet, czy Deborah Fluid Velvet Mat Lipstick. Obie są po prostu doskonałe jesli chodzi o kategorię satynowo-matowych pomadek. Żadna z nich nie wysusza ust, obie pokrywają usta nasyconym kolorem oraz mają właściwości powiększające objętość ust. Istna magia! Różni je tylko cena. Jedną i drugą można obejrzeć na blogu w osobnym wpisie, np. tutaj o Burberry (klik), a tu o Deborah Milano (klik). Warto zajrzeć. 

     

     

    • eyeliner

    Nie było ostatnio dnia, żebym kreski nie namalowała żelowym eyelinerem w słoiczku marki Chanel. Kruczoczarna postać żelu zrobiła na mnie ogromne wrażenie od pierwszego użycia. Niesamowita łatwość w stworzeniu kreski o ultra-cienkiej linii przy pomocy skośnego, syntetycznego pędzelka marki Zoeva. Genialna trwałość i pigmentacja na wysokim poziomie przez cały dzień. Produkt spełniający wszystkie wymogi najbardziej wysokich oczekiwań. 

     

     

    • maskara do rzęs

    Zaskoczenia tu nie będzie. Używam cały czas tej samej maskary od trzech miesięcy, mianowicie Velvet Noir marki Marc Jacobs Beauty. Nie było jeszcze dnia, w którym mogłabym odnotować jakąkolwiek wadę. Super się sprawdza i jak widać jest bardzo wydajna. Korzystałam również z miniaturowej wersji tuszu marki Make up for ever – Excessive Lash. Czasami używałam jej jako pierwszej, a potem, żeby jeszcze bardziej wzmocnić efekt, sięgałam po Velvet Noir. Razem nałożone świetnie nadawały wygląd mocno podkręconych rzęs. 

     

     

    Paznokcie

     

    Lakier na paznokciach zmieniam średnio co 4-5 dni. Wybierając kolor, zauważyłam, że przez ostatnie dwa miesiące wybierałam jasne, mleczno-różowe odcienie. Każdy z tych lakierów, czyli Essie, X Formula oraz Lasting Color gel marki Pupa Milano zachwycił mnie trwałością, ale nie tylko. Żaden nie odpryskiwał w ciągu tych pięciu dni. Każdy pokrywał płytkę paznokciową idealnie żelową formułą imitując manicure hybrydowy.

     

     

    Perfumy

     

    W tej kategorii mogłabym wymienić przynajmniej 5 ulubionych zapachów, po które sięgałam w lutym i marcu. Jednak ograniczę się tylko do dwóch, które wybierałam najczęściej, to perfumy Givenchy Ange ou Demon le Secret Elixir oraz edycja limitowana Flowerbomb Victor & Rolf.

     

    Te ostatnie lada dzień mi się skończą, ale już niedługo pojawi się ich kolejna odsłona i uwaga – będzie nosić nazwę Flowebomb Bloom. Miałam okazję je poznać zapach na imprezie Sephora Open Door i przyznam, że zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Lekkość, wytrawność i nowe wcielenie kwiatów – ta premiera nie może przejść niczyjej uwadze!