Pielęgnacja liftingująca do ciała/ Soin Liftant Corps EISENBERG

     

     

    Wszytko idzie według planu. Moje postępy w odchudzaniu idą swoim tempem, trochę wolnym, ale muszę przyznać, że moja skóra po zrzuceniu 10 kg bardzo dobrze wygląda. Proces odchudzania przebiega właściwie. Dobór pielęgnacji – również dobrze wybrałam. Nigdy żadnych cudów nie oczekiwałam po kosmetykach do ujędrniania ciała. Nikt mnie nie nabierze na efekty wyszczuplające w obwodach po samym stosowaniu danego kosmetyku. Utrzymanie skóry jędrnej, gładkiej i elastycznej to złożone podejście z kilku kroków: lekkostrawna dieta, duża ilość pitej wody z wysokim pH (taka lepiej nawadnia organizm), większa dawka ruchu, skuteczna pielęgnacja ciała. 

     

    Zanim rozpoczęłam odchudzanie, priorytetem było dla mnie utrzymanie skóry w takim stanie, by nie pojawiły się na niej żadne, nowe rozstępy. Po raz kolejny udało mi się mądrze wybrać kosmetyk, który daje takie efekty, by można go było z powodzeniem polecać innym. 

     

    O mojej diecie mogę napisać krótko –  nie przejadam się, na kolacje serwuje sobie lekkostrawny posiłek. Zdarza mi się zjeść coś słodkiego. Ponadto wyeliminowałam mięso z diety, pije mniej kawy. Przykładam ogromną uwagę do suplementów takich jak aminokwasy i minerały. Piję wodę mineralną z wysokim pH, mianowicie 8,1. Gdy pogoda pozwala, intensywnie spaceruję robiąc więcej niż 10 tys. kroków, a jeśli chodzi o kosmetyki, to wspierają mnie dwa. Jeden z nich stosuję 3x w tygodniu pod prysznicem i jest to peeling do ciała – Ministerstwa Dobrego Mydła.

     

    Drugim moim krokiem do uzyskania jeszcze gładszej skóry i podtrzymania nawilżenia jest mocno odżywczy krem do ciała marki Eisenberg z niezwykle gęstą formułą ale jednocześnie niezwykle wchłaniającą się. O tym właśnie produkcie chciałabym nieco więcej tu napisać. Zacznę od kluczowych składników tego kremu.

     

    Soin Liftant Corps EISENBERG

     

    Kluczowe składniki:

     

    • Wyciąg z chlorelli – nowa perspektywa, testowana przez biologię molekularną z zastosowaniem mikromacierzy DNA, umożliwia badanie działania wyciągu z Chlorelli na ekspresję genów fibroblastów skóry człowieka i różnych składników macierzy zewnątrzkomórkowej. Ta jednokomórkowa mikroalga, w 60% składająca się z białka, pojawiła się na Ziemi 2 miliardy lat temu. Badania jej wpływu na komórki ludzkie wykazały, że znajdujące się w niej aminokwasy są bardzo zbieżne w swoim składzie z ludzkim kolagenem. Wykazuje właściwości chroniące kolagen i elastynę od degradacji oraz stymulujące produkcję protein w zespoleniu skóry właściwej z naskórkiem, jak również syntezę kolagenu i lamininy skóry właściwej.

     

    • Witamina E – wygładza, nawilża, redukuje zmarszczki, działa przeciwzapalnie i neutralizuje wolne rodniki.

     

    • Witamina C – to silny i skuteczny antyoksydant zwalczający wolne rodniki. Ponadto pobudza syntezę ceramidów wchodzących w skład warstw lipidowych naskórka, odbudowuje uszkodzone komórki, rozświetla cerę i wzmacnia ściany naczyń włosowatych.

     

     

     Opis producenta

     

    Lekka i delikatna, a jednocześnie bogata pielęgnacja regeneracyjna w kremie, która pobudza witalność komórkową dzięki antyoksydacyjnym  właściwościom Witamin E i C połączonych z formułą Trio-Moléculaire®. Intensywnie ujędrniająca pielęgnacja wzbogacona oligopeptydem zielonej mikroalgi wzmacnia elastyczność skóry i wyraźnie redukuje rozstępy. Terapia anti-age dla całego ciała idealna do codziennej pielęgnacji lub intensywnej kuracji, niezbędna podczas diet odchudzających lub by mieć jędrne ciało. Efekt* ujędrnienia, liftingu, działania przeciw rozstępom widoczny już po 4 tygodniach!

     

     

     Moje odczucia

    W opakowaniu krem wydaje się mieć dość gęstą konsystencję. Jednak tuż po nałożeniu go na dłonie odczucia szybko się zmieniają. Jego formuła jest odżywcza, ale przy tym bardzo lekka. Momentalnie skóra go wchłania i nie pozostawia na niej lepiącej warstwy ani tłustego filmu. Gołym okiem idzie zauważyć mocniej nawilżoną skórę i przede wszystkim satynową gładkość i miękkość, zwłaszcza na rękach i nogach. Nawet nie trzeba czekać na rezultaty stosowania długie tygodnie. To ogromny plus.

     

    Krem z reguły nakładam po  wieczornej kąpieli pod prysznicem. Skóra po nim przepięknie pachnie, w moim odbiorze to bardzo luksusowy zapach. Przypomina subtelną wersję paczuli z drzewem sandałowym i odrobiną szlachetnego piżma.

     

    Gładkość, miękkość i spora dawka nawilżenia to coś, na co można liczyć chwilę po nałożeniu. Na drugi dzień skóra utrzymuje swój poziom nawilżenia, którym emanowała 10 godzin wcześniej. Dopiero 3 dni przerwy w stosowaniu widać skutki spadku nawilżenia.

     

     

     

    Co jeszcze udało mi się zauważyć podczas używania kremu do ciała Eisenberg? Jest bardzo wydajny. Rekompensuje to w pewien sposób cenę kremu. 150 ml wystarczyło na 4 miesiące stosowania. Oprócz dogłębnie nawilżonej skóry, nie zauważyłam ani jednego nowego rozstępu. Te, co były na biodrach uległy drobnemu spłyceniu. Podczas stosowania kremu do ciała Eisenberg nie odnotowałam spadku ani jednego centymetra w biodrach ani w pasie.

     

     

     

     


    Cena i dostępność:

    Słoik 150 ml – 479 zł w perfumeriach SEPHORA